Dzisiaj ceny dotarły do okolic 1.23, a tym samym znalazły się w formacji kanału ponownie, co może z kolei sugerować pułapkę wybicia, a te zwykle lubią się mścić. Najbliższego oporu spodziewać należałoby się obecnie przy 1.2325, natomiast wsparciem jest wczorajszy dołek nieco poniżej 1.22.
USD/JPY
Nadal niewiele się wyjaśniło na dolarjenie. Od kilku dni widoczna jest co prawda presja na wzrost wartości dolara, jednakże przerywana jest systematycznie dość głębokimi korektami. Istotne jest tu jednak to, że cały czas zachowywana jest sekwencja coraz wyższych dołków oraz szczytów. Przypomnę, że główną barierą dla kupujących amerykańską walutę jest teraz poziom ok. 111.20, gdzie znajduje się około 2-miesięczna linia trendu spadkowego. Jej przebicie byłoby już zwiastunem nieco wyraźniejszego przejmowania kontroli nad rynkiem przez posiadaczy dolara. Spodziewać należałoby się wówczas możliwości skierowania cen w stronę lipcowych szczytów, czyli 113.70. Krótkoterminowo oporu doszukiwać można się również przy poziomie wtorkowego wierzchołka, który wyznaczony został przy cenie 111.03. Odnośnie wsparć, to najbliższym jest w tej chwili wczorajszy dołek na 110.20. Zejście niżej przełożyć się powinno na kontynuację spadku do 109.87, czyli dołka ze środy.
EUR/JPY
Para eurojena zdaje się obecnie dość wiernie odwzorowywać zachowanie eurodolara. Nocne umocnienie euro również tutaj miało miejsce i było bardzo dynamiczne. Ceny niemal jednym ruchem przemierzyły 1,5 figury i aktualnie znajdujemy się przy cenie 136.00. Nie doczekaliśmy się zatem kontynuacji spadku po przekroczeniu najbliższego wsparcia przy 134.86, a rynek zawrócił wyraźnie z nieco niższego poziomu, również tworząc pułapkę. Obecnie warto zwrócić uwagę na zachowanie się cen przy poziomie oporu na 136.25. Jego przekroczenie winno się już przełożyć na dalszy wzrost w stronę około miesięcznej, spadkowej linii trendu, która aktualnie zlokalizowana jest przy cenie 137.30. Wsparcia natomiast doszukiwać należałoby się w pobliżu wczorajszych minimów, czyli 134.50. Ich przekroczenie sugerowałoby kontynuację ostatniego spadku.