O godzinie 9:00 jedno euro wyceniane było na 1,1995 dolara. Sytuacja zatem zrobiła się bardzo interesująca. Z jednej strony bowiem mieliśmy wczoraj do czynienia z pierwszym, silniejszym wybiciem, które może zostać potraktowane przez część inwestorów jako zapowiedź bardziej zdecydowanej korekty. Z drugiej strony poranne poziomy wskazują, że nie możemy jeszcze mówić o zmianie sentymentu. Na rynku znacznie wyraźniej niż wczoraj widać jest ścieranie się podaży z popytem, co w połączeniu z zapowiedzianymi na dzisiaj danymi makro ze Stanów Zjednoczonych stać się może prawdziwą mieszanką wybuchową. Inwestorzy poznają dzisiaj dane na temat ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych, wartość bilansu handlu zagranicznego w sierpniu oraz deficyt budżetowy. Informacje te są o tyle ważne, że prognozy wskazują tylko na niewielkie odchylenia wartości. W kontekście tego, co ostatnio pokazywały tego typu informacje wiele wskazuje na to, że zmiany będą większe niż te, na jakie przygotował się rynek.
Sytuacja techniczna eurodolara: po wczorajszych przetasowaniach wróciliśmy poniżej figury 1,2000. Zapowiedziana na dzisiaj spora dawka informacji statystyczno-ekonomicznych z USA wskazuje, że techniczna będzie raczej tylko pierwsza część sesji. Kluczowy dla dzisiejszych notowań będzie rejon wczorajszego dołka 1,1953, którego przetestowanie tak jak pisałem wcześniej wydaje się raczej tylko kwestią czasu. Poziom ten będzie jednocześnie pierwszym miejscem do próby otwierania długich pozycji. Ze względu na ważne dane makro nie można jeszcze zapomnieć o kluczowym wsparciu 1,1900 - 1,1915. Niedźwiedzie wykorzystując dobra passę najprawdopodobniej będą otwierały nowe transakcje już przy pierwszym oporze 1,2010 - 1,2020.
RYNEK KRAJOWY
Na otwarciu dzisiejszej sesji za jedno euro zapłacić trzeba było 3,8750, a za jednego dolara 3,2320 złotego. W stosunku więc do wczorajszego zamknięcia nic się nie zmieniło. Sukcesywnie realizuje się scenariusz wyczekiwania na rynku złotego. W opublikowanym wczoraj wieczorem komunikacie ministerstwo finansów poinformowało, że Polska sprzedała w środę 10-letnie i 30-letnie obligacje denominowane w dolarach o łącznej wartości 1,1 mld dolarów. Kierownikami konsorcjum emisyjnego były banki JPMorgan i Lehman Brothers. Ministerstwo wskazując wcześniej na tego rodzaju ścieżkę pozyskania kapitału zapowiadało również w miarę szybkie przewalutowanie dolarów na złote.
Z punktu widzenia danych makroekonomicznych czwartek przyniesie odpowiedź na pytanie o ile zmienił się bilans płatniczy w sierpniu. Dane te już tradycyjnie są pierwszym ważniejszym sygnałem działań jakie może podjąć Rada Polityki Pieniężnej na najbliższym posiedzeniu.