Dodatkowo poziom otwarcia okazał się być niemal dokładnie minimum sesji, z którego rynek zaczął odbijać. Był to ruch bardzo powolny i zakończył się tuż poniżej środowego zamknięcia. Cała dalsza część sesji to jedna wielka konsolidacja z nieśmiałymi próbami odbicia pod koniec sesji. Przed samym końcem notowań w systemie ciągłym doszło do osłabienia (do poziomu otwarcia), ale w trakcie końcowego fiksingu znowu pojawiły się większe zlecenia kupna i w rezultacie sesja zakończyła się niewielkimi zmianami indeksów. Spośród spółek skupionych w WIG20 większość nie podlegała istotnym wahaniom. Słabiej zachowywało się PKO BP, mocniejsze były KGHM i Pekao. Podobnie jak na kilku poprzednich sesjach zdecydowanie większy ruch występował w przypadku niewielkich spółek. Na ciekawostkę zasługuje fakt, że wczoraj największy obrót na rynku był udziałem Sanwilu - spółki o kapitalizacji zaledwie 70 mln zł (wolumen obrotu przekraczał 1/3 wszystkich akcji spółki).
W dalszym ciągu o rynku wiele ciekawego napisać się nie da. Zmniejszająca się zmienność świadczy o względnej równowadze sił popytu i podaży. Niestety to może oznaczać, że również kolejne sesje będą charakteryzować się niewielkimi zmianami. WIG20 nadal znajduje się mniej więcej w połowie wysokości kanału wzrostowego i dopiero dotarcie do górnej (2620 pkt) czy dolnej linii kanału (2530 pkt) może zaktywizować handel na rynku. Zachowanie wskaźników technicznych można uznać za neutralne - średnioterminowe nie generują żadnych poważnych sygnałów, krótkoterminowe wskazują na korekcyjny charakter ostatnich spadków. Najbliższym ważnym wsparciem dla indeksu jest wtorkowe zamknięcie - 2546 pkt. Pierwszy istotny opór to 2572 pkt. Niestety, jest dość prawdopodobne, że dzisiejsza sesja będzie równie mało ciekawa jak wczorajsza.