Wczoraj najmocniejszy był początek sesji. Zaczęło się co prawda od spadku indeksów, ale był to tylko wstęp do dalszej przeceny. Tuż po otwarciu rynek płynnym ruchem skierował się w dół. Spadek był dość dynamiczny, ale nie poparty obrotem, dlatego szybko doszło do odreagowania. Rynek wszedł na dwie godziny w konsolidację, ale słabość parkietów naszego regionu w okolicy południa sprowokowała kolejną wyprzedaż. Spadek został wyhamowany nieco powyżej piątkowego minimum, z tego poziomu zaczęło się też powolne, ale już bardziej trwałe odbicie. Poprawa była kontynuowana do końca sesji, a WIG20 odrobił około połowy dziennej straty. W trakcie końcowego fiksingu pojawiły się bardzo duże zlecenia zarówno kupna jak i sprzedaży - w ich rezultacie bardzo mocno zyskały na wartości Lotos i PGNiG, a wyraźnie straciły Agora, Pekao, PKO BP, TPSA. WIG20 obniżył zaś wartość o 0,5%. Trudno wyjaśnić czemu miała służyć cała operacja, w przypadku PGNiG i Lotosu mogło to mieć związek ze wzrostem wagi tych papierów w indeksie WIG20, czy też wyznaczanych przez wiedeńską giełdę indeksów CECE i PTX. Handel, podobnie jak w poniedziałek, nie był aktywny, ale duże obroty w trakcie końcowego fiksingu i w dogrywce spowodowały, że obroty na całym rynku zwiększyły się. Stosunkowo aktywny handel miał miejsce w przypadku TPSA i PKN (w przypadku pierwszej ze spółek doszło do kilku dużych transakcji).
WIG20 w cenach zamknięcia przełamał wczoraj ostatnie minima, ale w wartościach intraday dołek z piątek został utrzymany. Na wykresie indeksu ukształtowała się niewielkich rozmiarów czarna świeca z dolnym cieniem. To już szósta z rzędu czarna świeca, która pokazuje, że przewagę na rynku ma strona podażowa, ale tak długa sekwencja czarnych świec pozwala jednocześnie liczyć na ukształtowanie na najbliższych sesjach białej świecy. Układ większości wskaźników technicznych pogorszył się - powróciły do spadków. Najszybsze indykatory znajdują się jednak w strefach wyprzedania, co stwarza szanse na korekcyjne odbicie w najbliższym czasie. WIG20 znajduje się obecnie nieznacznie poniżej wysokości linii trendu wzrostowego pociągniętej po minimach z połowy maja i końca października ub. .r. Wyraźne przełamanie tej linii będzie zapowiadać pogłębienie spadków. Na razie jednak można mówić jedynie o naruszeniu - szanse na korekcyjny wzrost wciąż pozostają.