Po godzinie handlu spadek sięgnął poziomu konsolidacji z środkowej części poniedziałkowej sesji i rynek na blisko pięć godzin wszedł w stabilizację, przy niskiej aktywności popytu i podaży. Końcówka sesji przyniosła drugą falę osłabienia - spadek był kontynuowany do końca sesji, a przewaga podaży w trakcie końcowego fixingu zepchnęła WIG20 o dodatkowe 0,25% w dół. Obroty były niemal dokładnie takie jak dzień wcześniej, czyli najniższe od początku roku. Z dużych spółek słabo od początku sesji zachowywały się koncerny naftowe - PKN i Lotos. W przypadku pierwszej ze spółek duże wpływ mogły mieć obawy o istotne zmiany w zarządzie spółki. Podaż dosyć wyraźnie przeważała też na TPSA, a w końcówce sesji (i na końcowym fixingu) słabo zachowywał się PKO BP. Drugą sesję z rzędu zniżkowały Bioton i Softbank. Relatywnie mocny był KGHM, dzięki miedzi wyznaczającej kolejne rekordy cenowe.
Mimo iż na wykresie WIG20 utworzyła się wysoka czarna świeca, trudno mówić o jakimkolwiek przełomie w sytuacji technicznej. Poza tym obroty w trakcie wczorajszej sesji były bardzo niskie, w związku z czym jej wartość prognostyczna jest tak mała jak poprzedniej. Indeks zamknął wczoraj okno hossy z piątku (2837 - 2844 pkt). Obecnie najbliższym wsparciem jest połowa wysokości korpusu świecy z poprzedniego czwartku - 2820 pkt. Pierwszy ważny opór to poniedziałkowe zamknięcie - 2874 pkt. Układ wskaźników technicznych nie zmienił się istotnie i nadal można go uznać za pozytywny. W newralgicznym miejscu znalazł się MACD - wskaźnik wyhamował zwyżkę tuż pod poziomem zerowym. Test tego poziomu może być jednym z ważnych średnioterminowych sygnałów dla rynku - poprzednio MACD przeciął od dołu poziom równowagi na początku listopada, co zapowiadało blisko trzymiesięczną tendencję wzrostową. Układ średnich kroczących nieco się poprawił - SK-13 kontynuuje zwyżkę i zmniejsza odległość od SK-34. W krótkim i średnim terminie nadal nieco bardziej prawdopodobny jest wzrost rynku.