Niższe od pewnego czasu ceny niektórych surowców (zwłaszcza ropy) powinny złagodzić napięcia inflacyjne w amerykańskiej gospodarce.
Obecne poziomy eurodolara są dobrym miejscem startu do wzrostów powyżej 1.29 zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwość dalszego zwężenia się spreadów między Japonią i Eurolandem a USA. Im bliżej końca roku, tym mocniej ten czynnik będzie wpływał na rynek walutowy co może doprowadzić do osiągnięcia poziomu 1.30 na EURUSD.
Złoty nie zareagował na wyniki wyborów i w tym tygodniu zapewne będzie dalej się umacniał, ale jego główne kursy są już bardzo blisko poziomów docelowych (2.95 na USDPLN i 3.80 na EURPLN). Po ich osiągnięciu zapewne nie będzie na rynku na tyle dobrego sentymentu, aby pociągnąć kursy niżej bez wzrostowego odreagowania, którego zasięg oceniałbym na 3.0160 na USDPLN i 3.8450 na EURPLN. W tle wyborów pozostał apel Leszka Balcerowicza do RPP o jak najszybszą podwyżkę stóp procentowych.
Dziś bardzo mało danych, warto wspomnieć tylko o inflacji PPI w Wlk. Brytanii (prognozuje się poziom 0.0% m/m) i deficycie budżetowym w USA (prognoza -47.5 mld USD). Jedynie te pierwsze mogą mieć wpływ na rynek, gdyż obecnie toczy się dyskusja na temat stopnia okiełznania inflacji przez Bank of England.
Piotr Denderski