Po kilkunastu minutach wahań w okolicach poziomu otwarcia, rynek kontynuował zwyżkę. Trwała ona nieco ponad godzinę i pozwoliła WIG20 na wyraźne pokonanie psychologicznego poziomu 3200 pkt. W odróżnieniu od wtorkowego wzrostu, tym razem wzrost był poparty relatywnie wysoką aktywnością rynku. W środkowej części doszło do tradycyjnej już konsolidacji notowań. Również handel w jej ramach był dość aktywny. Na 2,5 h przed końcem sesji doszło do jeszcze jednej fali wzrostowej i wyjścia WIG20 na nowe dzienne maksima. Tym razem fala wzrostowa była jednak niewielka, a zwyżka szybko się zakończyła. Do końca sesji rynek trzymał się już nieco poniżej dziennych maksimów i jedynie przewaga podaży w trakcie końcowego fiksingu spowodowała nieco wyraźniejsze cofnięcie od szczytu. Obroty były dosyć wysokie - najwyższe od pięciu sesji. Bardzo dobrze zachowywały się banki, przez dwie poprzednie sesje należące do najsłabszych walorów. Szczególnie duży i konsekwentny popyt widać było na Pekao i PKO BP. Bardzo mocny był tez od początku sesji KGHM. Nieco słabiej zachowywał się PKN - ta spółka na poprzednich sesjach była jednak relatywnie mocna. Atmosfera po wczorajszej sesji jest dobra. Trzeba jednak pamiętać, że pod koniec ubiegłego tygodnia była kiepska. Tak jak wtedy nie skutkowało to kontynuacją spadków na kolejnych sesjach, tak teraz może nie skutkować kontynuacją zwyżki.

Nadal widać dużą zbieżność z sytuacją z początku listopada, kiedy WIG20 po wyznaczeniu dołka nieco poniżej poziomu 3100 pkt i krótkiej stabilizacji, ruszył dynamicznie w górę. Tamta zwyżka była dosyć szybka, ale też i szybko się skończyła. Wzrosty w trakcie dwóch ostatnich sesji również można uznać za stosunkowo duże. Podobnie jak przed trzema tygodniami, na wykresie powstały już dwie luki hossy, które poprzednio sygnalizowały wyczerpywanie potencjału wzrostowego. Tak może być i tym razem. WIG20 znajduje się już blisko szczytu z początku listopada (3251 pkt na zamknięciu i 3288 pkt w ujęciu intraday). W tym rejonie można spodziewać się wyraźnego wzrostu aktywności strony podażowej. Układ wskaźników technicznych jest nieco lepszy - oscylator stochastyczny ma jeszcze miejsce na wzrost, średnioterminowe wskaźniki utrzymują jednak dywergencje.