Eurodolar wzrósł do 1,2973, ale nie udało mu się przełamać poziomu tegorocznych szczytów. Również korzystne dla euro okazały się dane o rachunku obrotów bieżących - deficyt zmalał z 7 mld EUR praktycznie do zera. Wejście powyżej poziomu 1,30 może być utrudnione przez obecność dużych barier opcyjnych powyżej tego poziomu.
Rynek lokalny doświadczył osłabienia krajowej waluty, ale charakter wzrostów EURPLN i USDPLN jest zgoła odmienny. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z poważnymi początkami korekty, która może osiągnąć poziom 3,8450-3,85; obecny poziom 3,82 jest niejako papierkiem lakmusowym dla możliwości rozpoczynających się wzrostów - jego przebicie oznacza dalsze wzrosty. Na USDPLN oddziałuje pozytywny sentyment do złotego i dodatkowo osłabienie dolara na rynku międzynarodowym co każe ocenić obecną zwyżkę jako jedynie chwilowe odreagowanie nie zaprzeczające długotrwałemu trendowi spadkowemu. Kurs powinien podążyć do poziomu 2,91.
Dane o inflacji bazowej umacniają pozycję tych ekonomistów, którzy uważają, że na podnoszenie kosztu pieniądza jest jeszcze w Polsce za wcześnie. Tempo inflacji bazowej netto jest niższe od prognozy o 0,1 pkt. proc. - właściwie trudno w takiej sytuacji poważnie rozważać podnoszenie stóp procentowych.
Jutro dane tylko z Polski i Wlk. Brytanii - u nas sprzedaż detaliczna (prognoza: wzrost o 13,5%) i stopa bezrobocia (prognoza: spadek do 14,9%). Pół godziny później, czyli o 10:30 poznamy dane o wzroście PKB w Wlk. Brytanii - oczekuje się, że w drugim kwartale wzrost wyniesie 2,8% w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego.
Piotr Denderski