Pierwsze kilkanaście minut notowań było dosyć nerwowe i przyniosło pogłębienie spadków - w przypadku WIG20 do 2,5%. W Eurolandzie takiej wyprzedaży jednak nie było, wkrótce więc doszło u nas do odbicia. Nie było ono jednak znaczące, bo zostało wyhamowane tylko nieznacznie ponad poziomem otwarcia. Dalsza część sesji była już mało ciekawa. Ani w Eurolandzie, ani na rynku surowców odreagowania nie było, trudno więc było o jakikolwiek optymizm na naszym rynku. Po rozpoczęciu notowań w USA, najpierw doszło u nas do lekkiego odbicia, później do cofnięcia. W rezultacie indeksy zakończyły sesję na nieco niższym poziomie niż ją rozpoczęły. Handel, przede wszystkim na początku i pod koniec sesji był bardziej aktywny, dzięki czemu obroty zwiększyły się do poziomu najwyższego od dwóch tygodni. Z dużych spółek najgorzej zachowywał się KGHM, który w cenach zamknięcia zanotował poziom najniższy od 10 miesięcy. Kiepsko przez większą część sesji zachowywały się też Lotos, PKN i TPSA. Sektor bankowy podobnie jak na poprzednich sesjach był dosyć mocny, wyraźnie pozytywnie wyróżniało się Millennium (po informacji o przybliżonej wartości sprzedaży kredytów hipotecznych w 2006 r.).
Na wykresie WIG20 powstała wczoraj dosyć nienaturalna, obszerna luka bessy. Indeks zbliżył się do grudniowego minimum oraz półrocznej linii trendu wzrostowego. Utrzymanie tych poziomów jest niezbędne dla kontynuacji średnioterminowego trendu wzrostowego. Jeśli indeks przełamie linię trendu wzrostowego, szanse na zwyżkę w krótkim terminie zostaną zaprzepaszczone. W przypadku wskaźników technicznych dużych zmian nie ma, ich układ po wczorajszej sesji jednak się pogorszył. Podobnie stało się ze średnimi kroczącymi. Wsparciem dla WIG20 jest obecnie strefa 3250 - 3261 pkt (linia trendu wzrostowego oraz minima z ostatnich kilku sesji). Pierwszym na dziś oporem jest wczorajsze maksimum - 3291 pkt. Większe znaczenie najprawdopodobniej będzie mieć jednak poziom 3300 pkt.