Po wczorajszym mocnym wzroście zostały rozbudzone nadzieje byków. Nie ma
się co dziwić - pokonany został poziom oporu, a więc padły sygnały do
zwyżki cen. Jak kto je wykorzysta, to już inna sprawa. Jedni zajmą długie
pozycje, a inni do tego będą potrzebowali czegoś jeszcze. Myślę, że nie
było zbytnią lekkomyślnością zachowanie się zgodne z pierwszą wersją.
Pierwszym i najpoważniejszym argumentem jest to, że w długim terminie
nadal mamy wzrost cen, a więc reakcja a sygnały kupna powinna być bardziej
wyczulona. Czy okażą się one skuteczne to inna sprawa, ale przecież nie
chodzi o to, by przy otwieraniu pozycji bać się, że pojawi się strata. On
może się pojawić i to powinno być wkalkulowane. Jeśli ktoś zajmując
pozycje jest zdania, że "musi" ona przynieść zysk, to niech lepiej tego w
ogóle nie robi. Żadna pozycja nie nic nie musi. Poruszamy się na rynku za
pomocą pewnych przesłanek i one mają sprawić, by transakcji zyskownych
było więcej niż stratnych, albo by te zyskowne było znacząco większe od
wielkości strat. Jedną z takich przesłanek, którymi się tu posługuję jest
trzymanie się trendu. Ten w długim kilkuletnim okresie nadal jest
wzrostowy, a zatem pozycje długie mają fory. To założenie pewnie by się
zmieniło, gdyby zostały pokonane poziomy długoterminowych wsparć, ale te
się utrzymały, co jest drugim poważnym argumentem za tym, by dać szansę
bykom, choć ci w poprzednim tygodniu ta się nie popisali. Rynek będąc w
okolicy wsparcia jest jakby w zawieszeniu - przebije, czy odbije? Okazało
się, że odbił, a sygnał wyjście z konsolidacji to odbicie wystarczająco,
by zaryzykować kapitał, potwierdził. Nie pozostaje więc nic innego, jak
oczekiwać zwyżki cen, a uwagę swoją skupić na poziomach wsparć, których
pokonanie będzie sygnałem zakończenia wzrostu. W tej chwili można uznać,
że takim sygnałem, który mógłby wskazać moment zamknięcia pozycji, byłoby
zejście pod ostatni lokalny dołek z początku tego tygodnia (wtorek).
Wczorajsza sesja w USA raczej nas od tego poziomu oddali, co pozwoli
naszym bykom zbliżyć się jeszcze bardziej do okolic poziomu 3800 pkt. Tu
rynek być może zatrzyma się na dłużej, choć wcale nie musi kończyć zwyżki.
Przypomnę, że szukanie oporów w czasie wzrostu cen nie jest zajęciem
sprzyjającym osiągnięciu dobrego wyniku. W końcu nie można wykluczyć
scenariusza pojawienia się nowych rekordów hossy. Oczywiście teraz do nich
sporo nam brakuje, ale poruszamy się dość szybko i ta odległość będzie
maleć.