Nie ma co ukrywać, że dzisiejsza sesja nie należała do zbyt atrakcyjnych.
Rozpiętość wahań była bliska średniej, ale niewiele to zmienia. Obrót ma
szansę sięgnąć wartości 1 mld złotych, ale i to nie jest wielkim
pocieszeniem. Dzień faktycznie upłynął nam na obserwacji powolnych zmian
cen, które w gruncie rzeczy niewiele wniosły. Jesteśmy w tym samym
miejscu. Jedyną nowością jest to, że korekta wczorajszego wzrostu cen
pogłębiła się. Nie na tyle jednak, by przekreślić szansę byków, a więc i
tu nowych wniosków nie wyciągniemy.
Zaczęliśmy od poziomu bliskiego zamknięciu z poniedziałku. Szybko jednak
do głosu doszła podaż. Nie była ona szczególnie duża, ale okazała się i
tak większa od popytu. Ten pozostawał bierny i pozwalał cenom powoli się
obniżać. Po zachowaniu liczby otwartych pozycji można domniemywać, że
podaż pochodziła od graczy przekonanych, że rynek nie jest w stanie wyjść
ponad poziom 3800 pkt. To przekonanie skłoniło ich do zajęcia krótkich
pozycji na rynku zanim faktycznie pojawiły się sygnały sprzedaży. To dość
ryzykowne posunięcie i bycza strona to wykorzystała powiększając swoje
pozycje po niższych cenach. LOP urosła i wszyscy są zadowoleni. Ktoś nie
ma racji, ale o tym, kto jej nie ma, przekonamy się dopiero za jakiś czas.
W ramach poszukiwania ciekawych informacji w dniu, w którym na rynku nic
wielkiego się nie działo można było natknąć się na wiadomość o tym, że
sądy zaczęły przyznawać prawo do emerytury mężczyznom już w 60 roku ich
życia. Kierowano się przy tym decyzją Trybunału Konstytucyjnego, który
różnicę w wieku nabycia praw emerytalnych między kobietami, a mężczyznami
uznał za niekonstytucyjną. Pani z ZUS załamuje ręce, że nie ma pieniędzy
na wcześniejsze emerytury dla mężczyzn, którzy przepracowali odpowiednią
ilość lat. Mnie bawi, że jak zwykle w Polsce wszystko jest na opak.
Argumentem zrównania wieku emerytalnego obu płci miało być wydłużenie
czasu pracy kobiet, by mogły otrzymać wyższe świadczenia. Okazuje się
jednak, że tą nierówność wykorzystują mężczyźni, by szybciej z emerytury
skorzystać, choć będzie to skutkowało niższym świadczeniem. Decyzje sądów
zapewne przyspieszą prace nad nowelizacją prawa, by zrównany wiek
emerytalny ponieść z obecnych 60 lat. Zwłoka w pracach może być kosztowna
dla budżetu, który będzie musiał dofinansować ZUS.