[b]Planowane zmiany w prawie o OFE mają wprowadzić subfundusze dopasowane strategią do wieku oszczędzających. Czy zarządzanie trzema funduszami będzie dużo trudniejsze niż jednym? [/b]
Na pewno będzie trochę trudniej. Portfele funduszy będą miały różną dynamikę. Subfundusze A i C będą startować bowiem z niskimi aktywami i dzięki temu będzie można nimi zarządzać dużo bardziej dynamicznie. Choćby bardziej agresywnie zaangażować się w małe spółki giełdowe. Dzisiaj, nawet jeżeli kupimy duży udział w małej spółce, to i tak w portfelu to są promile. Po wejściu w życie zmian stopa zwrotu subfunduszu A będzie mogła w znacznym stopniu zależeć od małych spółek. Później bardzo istotne będzie zaangażowanie subfunduszu A na rynkach zagranicznych. Inwestycje poza Polską i dywersyfikacja portfeli są zresztą nieuchronne.
[b]Rząd planuje zwiększenie z 5 proc. do co najmniej 15 proc. udziału inwestycji zagranicznych. To oznacza, że mniej wydacie na polskie obligacje czy akcje. [/b]
Tak. I będzie to miało implikacje dla krajowego rynku. Dywersyfikacja międzynarodowa portfela jest jednak korzystna dla przyszłych emerytów.
[b]Które kraje wydają się najbardziej atrakcyjne do inwestowania poza Polską? [/b]
Gospodarki, które dynamicznie się rozwijają, czyli azjatyckie. W długiej perspektywie te kraje będą notować wyższy wzrost niż rozwinięte. Najbardziej wzrostowe w długim terminie są gospodarka chińska, kraje dalekowschodniej Azji i Indie.
[b]Dziś możecie inwestować w Azji?[/b]
W tej chwili mamy ograniczenie do krajów OECD i krajów, z którymi Polska ma umowy o wzajemnym popieraniu inwestycji.
[b]I to się zmieni? [/b]
Powinno się zmienić. Rozważane jest zdjęcie tych ograniczeń.
[b]Znacie się na inwestowaniu w Azji? [/b]
Jesteśmy członkiem silnej grupy finansowej i nie będzie problemu, żeby wiedzę w tym zakresie zbudować. Rozmawiamy o dalekiej perspektywie, zwiększenie inwestycji poza Polską ma być możliwe od 2012 r. Niekoniecznie od samego początku będziemy agresywnym graczem na rynkach międzynarodowych. Zaczniemy od inwestycji indeksowych, a z czasem będą one bardziej śmiałe.
[b]Dziś aktywa funduszy emerytalnych są ulokowane w kilku dużych spółkach, głównie z branży bankowej i energetycznej. Jak rozumiem, zmiany w prawie pozwolą to zmienić.[/b]
40–50 proc. portfela akcji ulokowanych jest dziś w ośmiu największych spółkach. Rzeczywiście, gdy zaczną działać subfundusze A, w początkowym okresie, tzn. roku czy dwóch lat, będzie istniała możliwość zainwestowania dużej części portfela akcji w zupełnie inne spółki. W późniejszym okresie, kiedy aktywa subfunduszu będą liczone w miliardach, portfel ponownie będzie skoncentrowany w dużych spółkach.
[b]Czy zmiana benchmarku wewnętrznego na zewnętrzny zwiększy konkurencję między funduszami? [/b]
Konkurencja już istnieje. Nie spodziewam się, by zmiana benchmarku spowodowała, że różnice w wynikach osiąganych przez fundusze się zmienią. Będą na podobnym poziomie.
[b]Zatem co zmieni nowy benchmark? [/b]
Zmieni się to, że przez cały czas będziemy znać jego skład. Benchmark zewnętrzny jest precyzyjnie określonym portfelem. W tej chwili naszym benchmarkiem jest średni wynik konkurentów, który jest ulotny i w danym momencie nie wiadomo, jak wygląda. Nowy benchmark będzie miał implikacje dla strategii inwestycyjnej.
[b]Przykłady?[/b]
W maju 2007 r. udział akcji w portfelach OFE wynosił prawie 40 proc., a pod koniec 2008 r. spadł do ok. 20 proc. Alokacja zmniejszyła się, co było efektem spadku cen akcji. Dotyczyło to wszystkich OFE i w rezultacie odchylenie od benchmarku się nie zmieniło. Przy benchmarku zewnętrznym tak duży spadek cen akcji spowodowałby znaczący wzrost odchylenia od benchmarku i całkiem inne zachowanie zarządzających portfelami. Nie sądzę, aby zdecydowali się na odchylenie od benchmarku o 15 pkt proc. W czasie ostatniej bessy fundusze kupowały akcje. Gdyby istniał benchmark zewnętrzny, kupowałyby ich jeszcze więcej.
[b]To oznacza też, że w czasie bessy klienci będą ponosić dużo większe straty.[/b]
Przejściowo tak. W dłuższej perspektywie akcje dają jednak wyższe stopy zwrotu niż inne instrumenty finansowe, w krótkiej zaś wahania wyników będą znacznie większe.Obawiam się zresztą tego, jak politycy będą reagować na rezultaty subfunduszy A w okresach gorszej koniunktury giełdowej.
[b]A czy nie jest tak, że zmniejszy się też liczba funduszy, które będą osiągać wyniki lepsze od benchmarku?[/b]
Statystyki pokazują, że mniej niż 50 proc. funduszy inwestycyjnych pokonuje benchmark.
[b]Dodatkowe przychody z opłaty za dobre wyniki będzie wam zatem trudniej uzyskać?[/b]
Będzie to ambitne zadanie.
[b]Powiedział pan, że dziś już istnieje konkurencja między funduszami. Z drugiej strony zarzuca się OFE, że właśnie słabo ze sobą konkurują.[/b]
Nie zgadzam się z opinią, że OFE nie konkurują. Każdemu PTE bardzo zależy na wysokiej pozycji jego funduszu w rankingach.
[b]Skąd więc przekonanie, że OFE nie konkurują? Nie działa efekt stadny?[/b]
Być może wynika to z niewielkich różnic w stopach zwrotu funduszy emerytalnych. OFE inwestują głównie na rynku krajowym, w te same papiery wartościowe i z tego powodu różnice są niewielkie. OFE nie obserwują konkurentów, aby ich naśladować, tylko by wiedzieć, ile kupić akcji, aby być w odpowiednim stopniu przeważonym lub niedoważonym i w ten sposób uplasować się wyżej w rankingach. Jeśli np. jestem przekonany, że KGHM to jest bardzo dobra inwestycja, to muszę mieć więcej akcji tej spółki niż konkurencja. Dlatego OFE tak uważnie analizują raporty półroczne, roczne, miesięczną alokację w akcje, informacje o walnych zgromadzeniach i o przekroczeniach progu 5 proc. głosów w spółkach.
[b]Powstanie subfunduszy spowoduje wzrost zatrudnienia w departamentach zarządzania?[/b]
Będą one większe. Obecnie przelew nawet 20 mln zł z ZUS nie wymaga istotnej korekty struktury portfela. W subfunduszu A w pierwszym okresie utrzymanie alokacji będzie bardzo istotne. Kilka milionów złotych, które do niego wpłynie, dramatycznie zmieni strukturę aktywów i trzeba będzie szybko działać. To będzie całkiem inny charakter pracy. Po dwóch, trzech latach sytuacja się ustabilizuje.
[b]Popyt na akcje ze strony funduszy mocno wzrośnie?[/b]
Ten wzrost będzie zależeć od ostatecznych szczegółów rozwiązań oraz decyzji osób w średnim wieku, które będą mieć możliwość wyboru: pozostać w subfunduszu B lub przejść do subfunduszu A. Mam nadzieję, że przyjęte rozwiązania nie spowodują bańki na giełdzie. W propozycjach zwraca się na to uwagę.
[b]Subfundusze mają ruszyć w 2012 r. Czy obecne portfele trzeba będzie do tej zmiany przygotować?[/b]
Sądzę, że zarządzający portfelami, już pół roku wcześniej podejmując decyzje inwestycyjne, będą mieć na uwadze, że zmieni się benchmark, który będzie oparty na indeksie WIG.
[b]Porozmawiajmy o bieżącej sytuacji na giełdzie. Do końca roku nie należy się spodziewać już tak dużych prywatyzacji jak kilka miesięcy temu. Rynek czeka jednak jeszcze debiut GPW, Multikina czy wejście nowych spółek z branży deweloperskiej. To mogą się okazać ciekawe propozycje dla funduszy?[/b]
Dopóki nie zobaczymy prospektów, trudno cokolwiek powiedzieć. To powszechnie znane spółki. Wydaje się, że ich akcje znajdą nabywców.
[b]Jest pan spokojny o wyniki funduszy emerytalnych do końca roku? [/b]
Drugie dno już nam nie grozi ani w gospodarce, ani na rynkach kapitałowych. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy ten rok zakończyli na minusie, raczej to będzie całkiem przyzwoity zysk.
[b]W dużej mierze wypracowany dzięki obligacjom. Trend wzrostu ich cen utrzyma się w kolejnych miesiącach?[/b]
Obligacje długoterminowe pozwoliły zarobić nawet 10 proc., krótsze papiery przyniosły wyraźnie niższą stopę zwrotu. Dobrym notowaniom polskich obligacji sprzyjały spadki rentowności obligacji na rynkach rozwiniętych i niska inflacja. W samym sierpniu długie obligacje podrożały o 4 proc. Spodziewam się, że w najbliższych miesiącach ceny polskich obligacji utrzymają się.
[b]A jak zachowa się giełda?[/b]
Giełda porusza się w rytm nastrojów światowych, które ostatnio są dobre. Indeksy przekroczyły już kwietniowe szczyty. W ostatnim okresie nasza giełda zachowuje się zresztą lepiej od wielu rynków światowych.
[b]Jedno wydarzenie może zmienić sytuację na rynku.[/b]
Największym czynnikiem ryzyka byłby problem podobny do tego, który wystąpił w Grecji, który może się pojawić w Irlandii lub Portugalii. To mogłoby spowodować wzrost awersji do ryzyka i zdecydowanie gorsze zachowanie rynków. W tej chwili inwestorzy zagraniczni mają apetyt na ryzyko i stąd wynika relatywnie dobre zachowanie polskiego rynku obligacji. Korzystamy na tym, że światowy wzrost gospodarczy jest niski. Gdy gospodarka światowa przyspieszy i wszyscy ostatecznie pożegnają się z recesją, stopy procentowe i rentowność obligacji pójdą do góry.
[b]Ostatni kwartał będzie zatem dla inwestorów dobry?[/b]
Okres od listopada to zwykle dobre miesiące dla giełdy. To czas dostosowania portfeli pod przyszły rok. Sprzyja to formułowaniu optymistycznych prognoz. Ja również jestem optymistą. Spodziewam się wzrostów na giełdzie.
[b]Dziękuję za rozmowę.[/b]