Wczorajsze notowania w USA zostawiły po sobie bardzo dobre wrażenie. Nie
na tyle jednak dobre, by sprawić, że otwarcie notowań na naszym rynku
dokonało się ponad poziomem wczorajszego zamknięcia. Sesja zaczęła się od
spadku cen, a winę za to ponosi jen, który w trakcie notowań w Azji się
umocnił. To też wpłynęło na to, że rynki azjatyckie zakończyły dzień w
większości na minusach, co też popsuło nastroje.
Po słabym otwarciu rynek nadal nie sygnalizował chęci do zakupów. Ceny
powoli się osuwały. W południe weszliśmy w konsolidację. Przed 13:00 ceny
nieco wzrosły, ale nie było to poważne odbicie. O 14:00 pojawiły się
informacje o dynamice wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Oczekiwano
wzrostu wynagrodzeń o 6,4%, a faktyczne dane ujawniły wzrost o 9,1%. Dane
pokazały wzrost wynagrodzeń szybszy od prognoz, co szybko zostało odebrane
jako sygnał potwierdzający możliwość podwyżki stóp procentowych już na
najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Reakcja na tą wiadomość
widoczna była głównie w notowaniach złotego, który po chwilowym poranny
osłabieniu ponownie się umacniał.
Chwilę później pojawiły się kolejne dane, na które żywiołowo zareagował
także nasz rynek akcji. Opublikowana została wartość wskaźnika cen towarów
konsumpcyjnych w USA, która okazała się nieco mniejsza od prognoz (na
poziomie bazowym). Rynek odebrał to jako nieco większą szansę na cięcie
stóp procentowych w USA jeszcze w tym półroczu. Taki układ (możliwość
cięcia w USA i podwyżki w Polsce) sprawił, że lokaty w naszym kraju mogą
być atrakcyjniejsze. To wpłynęło na poziom złotego, który ponownie bił
rekordy umacniania się.
Rynek akcji jednak nie szedł ścieżką wyznaczoną przez rodzimą walutę.
Wzrost cen przychodził z trudem i wygląda na to, że zakończymy sesję
spadkiem wartości indeksu. Jest to z pewnością rozczarowanie, zwłaszcza
gdy porównamy nasz indeks z indeksem giełdy niemieckiej. Trzeba jednak
zauważyć, że ta sesja nie przyniosła jakiś diametralnych zmian w ocenie
rynku. Spadek cen tuż po zaliczeniu rekordu może niepokoić, ale jeszcze
nie przesądza o fiasku byków. Skala przeceny nie była duża i nadal jest
szansa na kolejny atak. Dopiero mocny wzrost optymizmu będzie sygnałem
zakończenia zwyżki. Indeks.gif Kontrakty.gif