I o ile wtedy były one na wyrost, to dziś wyceny wydają się całkowicie pozbawione fundamentów. Zagrożeń dla wzrostu i stabilności rynku finansowego jest mnóstwo i są one coraz bardziej oczywiste. Warto skupić się zatem na czynnikach, które podtrzymują rynek na rekordowych poziomach - mimo rekordowego ryzyka.

Skupić należy się na dwóch z trzech zasadniczych czynników wspierających wyceny. Jednym z nich są oczekiwania wobec AI, które przestały mieć kontakt z rzeczywistością w okolicach III kwartału 2025 r. Dużo bardziej produktywnymi wskaźnikami są pozostałe dwa czynniki: wyniki spółek i wydatki konsumentów.

Spółki w dalszym ciągu mają imponujące zdolności do poprawy wyników i „obrony” marż. Całe sektory korzystają na szerokich trendach w globalnej gospodarce, takich jak inwestycje pod kątem AI czy programy rozbudowy sił zbrojnych. Są to ogromne kwoty, które rozlewają się i krążą po całym rynku, generując wysokie zyski - których realny wkład w gospodarkę często może być znikomy. Jednak ten fenomen dotyczy tylko kilku sektorów; ostatecznie większość sektorów wciąż musi polegać na konsumentach.

Konsumenci wydają się wysyłać skrajnie różne sygnały - z jednej strony dane na temat sentymentu są fatalne, a z drugiej większość spółek wciąż radzi sobie bardzo dobrze. Jak to możliwe? Jest to wypadkowa trzech wyraźnych trendów.

Spadek stóp procentowych pozwala na dużo łatwiejsze finansowanie się kredytem, co widać w wydatkach konsumenckich i co było potężnym impulsem wzrostowym np. w latach 2020–2021. To źródło siły konsumenta jednak powoli wysycha (patrząc m.in. na wiele wskaźników niewypłacalności), a widmo podwyżek stóp procentowych diametralnie pogorszy ten obraz.

Drugim trendem jest coraz większy wzrost rozwarstwienia społecznego w gospodarkach rozwiniętych. Jest to problem nie tylko społeczny, ale też gospodarczy - problem, który z czasem zacznie odczuwać coraz więcej spółek. Już dziś wydatki najzamożniejszej części społeczeństwa stanowią ok. połowę wszystkich wydatków konsumenckich. Pojemność nawet największych szaf, garaży czy żołądków jest jednak ostatecznie fizycznie ograniczona, a prędzej czy później ograniczone zostaną również wyniki spółek, które desperacko skupiają się na bogatym kliencie w pogoni za wyższymi marżami.

Na gospodarce piętno odciska też tzw. „wealth effect”, czyli wzrost zamożności i/lub wydatków na fali wzrostu wartości aktywów posiadanych przez gospodarstwa domowe. Problemów z tym efektem jest kilka. Przede wszystkim tani kredyt i nierealne oczekiwania wielu uczestników rynku wywindowały ceny zarówno nieruchomości, jak i wielu akcji do niespotykanych, a często całkowicie irracjonalnych poziomów. Ten kruchy ekosystem może przetrwać tylko przy niskich stopach procentowych i ścisłej kontroli sentymentu. Jeśli iluzja wartości zniknie w ten czy inny sposób, to z rynku szybko wypadnie kolejny istotny segment konsumentów - co, ponownie, tylko pogorszy sytuację.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, stoimy w obliczu rynku, który ma jeden z najbardziej niekorzystnych wskaźników wartości wobec potencjalnego ryzyka od lat - jeśli nie dekad.

Kamil Szczepański

Analityk Rynków Finansowych XTB