Indeksy w USA zakończyły swoje notowania właściwie dokładnie na poziomie
zamknięcia z poprzedniej sesji. Średnia przemysłowa Dowa dj.gif lekko
wzrosła, a indeksy Nasdaq.gif i SP500.gif nieznacznie straciły na
wartości. Dojście do poziomu poprzedniego zamknięcia i tak należy uznać za
sukces popytu, gdyż początek sesji wcale nie był wesoły, nie mówiąc już o
naszym poranku, gdy podaż z popytem kłóciły się o wpływ wydarzeń w Azji na
nasz rynek. My zakończyliśmy sesję spadkiem, ale w USA udało się indeksy
wyciągnąć.
Swoje zrobiły publikowane przez kolejne spółki wyniki finansowe. Zwykle są
one nieznacznie, ale jednak, lepsze od średniej rynkowych prognoz. To
poprawia nastroje Wczoraj wiadomości finansowe pomogły podnieść ceny
Mercka choć akurat ta spółka podała wynik zgodny z oczekiwaniami. Altria
zakończyła sesję spadkiem o 1% po tym jak opublikowała wielkość zysku na
poziomie oczekiwanym, ale przy mniejszych przychodach.
W komentarzach po sesji pojawiła się wzmianka o słabszych od prognoz
danych o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Ta liczba
okazała się większa niż sądzono. Ma to być jeden z sygnałów ostrzegających
przez możliwymi problemami, jakie mogą się pojawić na amerykańskim rynku
pracy w związku z korektą na rynku nieruchomości i spowolnieniem
aktywności przedsiębiorstw produkcyjnych. Faktycznie, może to być pierwszy
sygnał, ale na alarm jest jeszcze za wcześnie. Dane o wnioskach nie są
zbyt dokładne, by na ich podstawie wyciągać zbyt daleko idące wnioski. Tu
zawsze ważniejszy będzie raport o publikowany na początku każdego
miesiąca. Liczba wniosków podlega pewnym wahaniom, co jeszcze nie musi
oznaczać katastrofy. Owszem, problem zatrudnienia warto śledzić, bo to ma
przełożenie na wielkość popytu konsumpcyjnego, ale na razie takie dane
można traktować jako wstępne i z ograniczoną wiarygodnością. Trzeba też
pamiętać, że naprawdę niepokojące dane będą wtedy, gdy w ciągu tygodnia
pojawi się ponad 400k nowych wniosków o zasiłek.
Notowania po regularnej sesji zakończyły się niewielką przewagą byków. Tu
swoje trzy grosze wrzuciły wyniki Google. Spółka zarobiła na jedną akcję
3,18 dolara. To było zgodne w oczekiwaniami analityków. Za to wielkość
osiągniętych przez internetowego giganta przychodów okazała się nieco od
prognoz większa. Spółka uzyskała przychody netto (po odprowadzeniu części
faktycznych przychodów do partnerów) na poziomie 2,53 mld dolarów, a
oczekiwano , że będzie to 2,49 mld dolarów. Spółka z nawiązką odrobiła
straty z regularnej sesji. W jej trakcie straciła 0,9%, ale dzięki wynikom
jej cena skoczyła o 2,9% w górę. Dobra dla akcjonariuszy informacje podał
też AMD. Już w trakcie sesji akcji spółki wzrosły o 2,7%. Po jej
zakończeniu zyskały kolejne 2,5%. Spółka podała szczegóły planu
restrukturyzacji, która ma pomóc z wojnie cenowej z Intelem.
W Azji zielono. Większość indeksów tego regionu zaliczyła dziś zwyżkę
wartości. Okazuje się, że po wczorajszej przecenie nie ma już prawie
śladu. Indeks w Szanghaju odrobił niemal całą wczorajszą stratę. Euro
umacnia się do dolara, a dolar umacnia się wobec jena. Efekt? Jen notuje
kolejny dołek względem euro. Sytuacja, która zostanie odebrana jako
kolejne ocieplenie wobec pozycji związanych z carry trade. Skoro tak, to
pewnie i coś nam skapnie z tego ocieplenia i pomoże bykom oddalić się od
linii trendu wzrostowego.
Można przypuszczać, że zaczniemy notowania na plusie względem wczorajszego
zamknięcia. Reszta sesji powinna być niezła. Skoro wczoraj udało nam się
odbić od linii trendu to dziś powinniśmy zobaczyć tego skutki. Inny nak, że przewagę osiągnie popyt.
Niewielką, bo pewne obawy mogą budzić publikowane o 14:00 dane o dynamice
produkcji przemysłowej w Polsce.