Wczorajsza sesja w Stanach nie należała do udanych dla właścicieli długich
pozycji. Indeksy straciły ponad 1 proc. swojej wartości, a w przypadku
Nasdaq było to niemal 2 proc. spadku. Można się oczywiście rozwodzić na
temat, dlaczego rynek spadł, ale w tym wypadku to już nie jest aż tak
istotne. Większość tego spadku i tak nie jest już aktualna. W trakcie
notowań na rynkach azjatyckich nastroje inwestorów poprawiły się na tyle,
że teraz spadek cen w Stanach przestał być niepokojący. Można przyjąć, że
nie wpłynie on na poziom naszego otwarcia. Nie zaczniemy dzięki temu od
przeceny, ale raczej blisko wczorajszego zamknięcia.
Mocniejsza przecena rynku technologicznego w Stanach wynikała z tego, że
to właśnie sektor technologiczny wypluł z siebie więcej negatywnych
informacji, z czego dwie okazały się dla rynku ważniejsze. Oracle podał
wyniki, które nie sprostały oczekiwaniom analityków. To zaowocowało
spadkiem ceny spółki o ponad 7 proc. Sporo szumu było wokół papierów
Google. Po raz drugi z rzędu wielkość ruchu generowanego przez reklamy
Google wzrosła wolniej niż oczekiwano. Analitycy Lehman Brothers utrzymali
wprawdzie rekomendację "przeważaj", ale obniżyli cenę docelową dla
papierów Google z 644 na 580 dolarów. Powodem takiej zmiany jest
przekonanie, że przychody Google ucierpią na mniejszym ruchu generowanym
przez konsumentów oraz zmniejszeniu budżetów reklamowych przedsiębiorstw.
Oba czynniki związane są ze słabością makroekonomiczną Stanów
Zjednoczonych.
Pojawił się nowy tekst Hulberta, który pewnie może dodać otuchy
posiadaczom długich pozycji. Autor przytacza ostatnią prognozę Richarda
Banda, który twierdzi, że jeszcze w tym roku średnia przemysłowa wyjdzie
na nowe swoje historyczne maksima, a w przyszłym sięgnie poziomu 16k
punktów. Trzeba przyznać, że prognoza się dość śmiała. Czy się sprawdzi to
już zupełnie inna kwestia. Richard Band jest autorem newslettera, którego
zalecenia w ciągi 17 lat przyniosły zwrot rzędu 8,6 proc. rocznie. Nie
jest to może wartość rekordowa, bo średni zwrot szerokiego indeksu Dow
Jones Wilshire 5000 wyniósł w tym samym czasie 10,9 proc., ale warto
zauważyć, że zmienność portfela zalecanego przez Banda jest o 35 proc.
mniejsza niż rynkowego, a zatem biorąc pod uwagę poziom ryzyka, stopa
zwrotu jest lepsza od zwrotu indeksu, co już jest godne uwagi, choć
oczywiście do takich prognoz należy podchodzić z rezerwą. Ciekawostką jest
to, że jedną z podstaw zbudowania takiej opinii o rynku jest widziana
przez Banda formacja odwróconej głowy z ramionami na indeksie SP500.gif Wg
Banda teraz kreślone jest drugie ramie. Cóż, moim zdaniem to dość
karkołomna hipoteza, ale w końcu AT jest mocno subiektywna i każdy czyta
wykresy, jak chce. To tylko potwierdza, że poszukiwania formacji to dość
ryzykowne zajęcie i warto skupić się na czymś prostszym i bardziej
wymiernym.