Mimo upałów na zewnątrz i silnych wahań na rynkach, cena złota w ubiegłym tygodniu pozostała względnie stabilna. – Wahania sięgały kilkudziesięciu dolarów, jednak tydzień zakończył się na poziomie podobnym do poniedziałkowego – około 3340 USD za uncję – przypomina Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark. Jak tłumaczy, spadek na koniec tygodnia był efektem pozytywnych danych z amerykańskiego rynku pracy (Payrolls), które opublikowano wyjątkowo wcześniej – z uwagi na Dzień Niepodległości w USA. Wzmocniony dolar zadziałał klasycznie: cena złota chwilowo spadła.
Również od spadku notowań królewskiego metalu zaczął się kolejny tydzień – wedle stanu na poniedziałek 7 lipca, na godzinę 12, uncja złota wyceniana była na około 3310 USD. To efekt tego, że administracja prezydenta Trumpa oficjalnie opóźniła wejście w życie wyższych ceł – nowe stawki zaczną obowiązywać nie 9 lipca, a dopiero 1 sierpnia dla krajów, które nie osiągną porozumień handlowych.
JP Morgan kontra Citi: złoto po 4000 czy 2800 USD?
Dwa spośród największych banków inwestycyjnych na świecie prezentują zupełnie odmienne wizje przyszłości rynku złota.
JP Morgan:
• złoto osiągnie 4000 USD za uncję w 2026 roku
• Chiny, poprzez fundusze ubezpieczeniowe, mogą silnie zwiększyć popyt
• ETF-y będą kontynuować zakupy – trend stały, choć mniej gwałtowny niż w kwietniu
• banki centralne utrzymają zakupy na dotychczasowym poziomie
Citi:
• złoto może spaść poniżej 3000 USD w przyszłym roku
• wzrost gospodarczy USA (tzw. "Trump put") zmniejszy popyt na metale szlachetne
• ETF-y zaczną realizować zyski i ograniczą zakupy
• chińskie fundusze mogą nie wykorzystać pełnego limitu zakupowego
– Główna różnica pomiędzy przewidywaniami analityków JP Morgan i Citi leży w interpretacji tych samych danych – w szczególności dotyczących zachowania ETF-ów oraz siły gospodarki amerykańskiej w obliczu planowanych reform – podkreśla Michał Tekliński.
Wspólnym mianownikiem obu prognoz pozostaje uznanie, że złoto odgrywa rosnącą rolę w rezerwach banków centralnych. Kruszec wyprzedził euro i stał się drugim – po dolarze – składnikiem globalnych rezerw walutowych. To efekt między innymi:
• ograniczonego zaufania do amerykańskich obligacji
• geopolitycznych napięć i wojny handlowej
• długoterminowego trendu dywersyfikacji aktywów
Choć JP Morgan dostrzega w tym systemową zmianę, Citi uważa, że mamy do czynienia jedynie z „anomalią”, która ustąpi po ustabilizowaniu się sytuacji makroekonomicznej.
Złoto spokojne, ale gotowe do dalszych wzrostów
Jak podkreśla ekspert Goldsaver, złoto nadal jest uznawane za aktywo antykryzysowe i antysystemowe, gotowe do wzrostu w obliczu słabnącego zaufania do walut fiducjarnych. Choć jego cena w ostatnich dniach nie eksplodowała, to fundamenty dla wzrostów pozostają silne:
• banki centralne nadal kupują kruszec
• ETF-y zwiększają zasoby
• gospodarka USA znajduje się w fazie przejściowej
• dedolaryzacja postępuje powoli, lecz systematycznie
• ryzyko inflacyjne i handlowe nadal wiszą nad rynkiem
– W tej sytuacji inwestorzy coraz chętniej kierują uwagę ku aktywom odpornym na presję polityczną i dewaluację – takim jak złoto. Królewski kruszec wciąż pozostaje aktywem strategicznym w długim horyzoncie – zarówno dla inwestorów, jak i państw – podsumowuje Michał Tekliński.