Notowania rozpoczęły się spokojnie na poziomie zbliżonym do poprzedniego
zamknięcia, acz na niewielkim plusie. Popyt nie podjął jednak walki, co
zaowocowało spadkiem cen kontraktów jeszcze przed rozpoczęciem notowań na
rynku akcji. Gdy te już ruszyły, rynek się skonsolidował. Usypiającą
atmosferę przez chwilę rozruszały dane z Niemiec. Niższy od prognoz
wskaźnik ZEW wywołał małe zamieszanie, ale te szybko zostało zduszone. Po
południu ceny spadały. Przed 13:00 zaliczyliśmy minima sesji w chwili, gdy
cena ropy zaliczała swoje rekordowe poziomy. Także i ten spadek szybko się
zakończył. Cena ropy rosła nadal, ale nie miało to już tak dużego wpływu
na rynki akcji. Ceny akcji podnosiły się właściwie do samego końca dnia.
Od biedy na wykresie intra można zauważyć małą odwróconą formację głowy i
ramion, która teoretycznie mogłaby wskazywać na koniec przeceny. Z takimi
wnioskami jednak bym się wstrzymał. Właściwie po dzisiejszej sesji
wstrzymałbym się z wszelkimi zbyt mocnymi wnioskami. Przy tak niskiej
aktywności z rynkiem można zrobić dowolną rzecz i dowolnie kreślić
wykresy. Odbicie? Czemu nie. Bykom należy się chwila wytchnienia, ale to
jeszcze nie jest sygnał, że rynek już skończył to, co zaczął w piątek.
Trzeba przyjąć, że mamy do czynienia jedynie z korektą. W najbliższej
okolicy nie ma poważniejszych oporów. Poważną strefą oporu jest obecnie
poziom konsolidacji, z której wyszliśmy w piątek.