Za nami kolejna sesja z aktywnością na poziomie pozostawiającym wiele do
życzenia. W takiej sytuacji z wielką ostrożnością należy podchodzić do
tego co na samym rynku zaszło. Wszelkie ruchy cen były wywołane niewielkim
kapitałem, a tym samym mają ograniczoną wiarygodność. Ruch cen, któremu
towarzyszy większa aktywność pozwala na wniosek, że większość takie rozwój
wypadków akceptuje (niezależnie, czy jest z danego ruchu zadowolona).
Ostatnią taką sytuację mieliśmy tydzień temu w piątek, gdy ceny opuściły
poziom konsolidacji. Tydzień później znaleźliśmy się ponownie w jej
okolicy. Jej poziom zatrzymał wysiłki byków. Z tego względu ciekawie
zapowiada się następne pięć dni.
Ostatnie sesje dały zapewne części graczy nadzieję na zwyżkę cen. Trzeba
jednak zadawać sobie sprawę, że przez te pięć dni ceny wzrosły mniej niż
wcześniej spadły w ciągu jednej sesji. Zatem ta przewaga popytu jest nieco
podejrzana. Tym bardziej, że w czasie kreślenia tego wzrostu rynek nie
napotkał żadnego większego oporu. Niewątpliwie bykom udało się jedno -
został wypełniony zasięg ruchu po wybiciu z małej odwróconej formacji
głowy i ramion. Tym samym jej znaczenie jako czynnika wspierającego byków
zredukowało się do bycia wsparciem na wypadek, gdyby ceny ponownie miały
się zjawić w jej okolicy. Czy się zjawią? Trzeba się z tym liczyć. Brak
oporów rozochocił posiadaczy długich pozycji, ale dziś już z takim trzeba
było się zmierzyć i zabrakło na to sił. Rynek porusza się z małym kanale
wzrostowym, który na razie jest traktowany jako korekta poprzedzającego ją
spadku cen.