O wczorajszej sesji w Stanach niewiele można powiedzieć. Mała zmienność
sprawiła, że tamtejsze indeksy zakończyły dzień symboliczną zmianą swojej
wartości. Tym samym z pewnością nie będą dla nas żadnym natchnieniem.
Zresztą kogo miałoby cokolwiek natchnąć, skoro aktywni gracze odpoczywają?
Wygląda na to, że skazani jesteśmy na kolejną sesję bez większego
znaczenia. W trakcie dnia będzie niewiele danych makro. Dopiero o 15:00
opublikowana zostanie informacja o tendencjach cenowych na rynku
nieruchomości. To jednak za mało. Wszyscy mają świadomość, że rozgrywka
skupia się na jutrzejszym (i to już po naszym zamknięciu, a więc będziemy
mogli na niego zareagować dopiero w poniedziałek) posiedzeniu FOMC i
decyzji o stopach, a raczej temu, co będzie jej towarzyszyć. Sama decyzja
jest już niemal pewne (zdaniem rynku), ale uwagę na sobie skupi komunikat.
Wszyscy będą doszukiwać się sygnałów świadczących o tym, że ta obniżka
jest ostatnią w tym cyklu.
W ramach atrakcji przed sesją pojawiły się dziś wyniki TPS. Zysk netto
spółki okazał się znacznie wyższy od prognoz rynkowych. Podano, że tepsa
zarobiła w I kw. 681 mln złotych, a oficjalne prognozy mówiły o 560 mln
złotych. Rok wcześniej było to 518 mln złotych. Co pewnie cieszy
akcjonariuszy, wzrosły także przychody. W I kw. przychód wyniósł 4,527 mld
złotych. Oczekiwano, że będzie to 4,43 mld wobec 4,44 mld rok osiągniętych
w ubiegłym roku. Prezes dopuszcza możliwość rewizji prognoz, ale dopiero
po II kw. Można przypuszczać, że po takich wiadomościach papiery TPS będą
zyskiwać na wartości. Czy pomoże to całemu rynkowi? Mało prawdopodobne.