Wczorajsza sesja w Stanach zakończyła się spadkiem wartości indeksów.
Można przypuszczać, że spowoduje to osłabienie na naszym rynku. Nie będzie
ono jednak zbyt duże. Po pierwsze, wczorajsza wspomniana przecena na rynku
amerykańskim nie była znacząca, a po drugie już dziś na rynkach nastroje
są nieco lepsze, co widać po notowaniach w Japonii, czy kontraktów na
amerykańskie indeksy. Początek sesji może być spadkowy, ale skala tego
spadku nie powinna być zbyt duża. Ty, samym popyt nadal ma szansę na
powiększenie kreślonej obecnie korekty wcześniejszej przeceny. Ewentualny
wzrost cen w dalszej części sesji nie będzie dziwił, ale też nie będzie
sugerował zmiany trendu. Na to jest za wcześnie.
O wydarzeniach na wczorajszej sesji w Stanach nic ważnego powiedzieć nie
można, a przynajmniej nic, co miałoby bezpośredni wpływ na nasze
notowania. Branża finansowa byłą słaba. Nie pomogły jej wyniki
opublikowane przez Goldman Sachs. I słusznie. Spółka jest raczej wyjątkiem
w sektorze, a zatem jej wynik nie jest obrazem sytuacji u konkurentów.
Warto może jedynie wspomnieć o tym, o czym już tu parę tygodni temu była
mowa. Analitycy Goldman Sachs zwrócili li uwagę na głód kapitału ze strony
banków regionalnych w USA. Szacują oni, że banki te potrzebują w tej
chwili ok. 65 mld dolarów. Wyniki sektora bankowego nie są rewelacyjne i w
najbliższym czasie trudno będzie o ich poprawę. Banki regionalne są
zaangażowane w finansowanie inwestycji firm zwianych z rynkiem budowlanym.
Przypomnijmy, że ponad rok temu wykazywały one świetne wyniki. Teraz jest
już zupełnie inaczej. Wczorajsze dane o nowych budowach domów były o ponad
połowę niższe niż od poziomu maksimum. Wydawać by się mogło, że to
kiepskie dane, ale przy obecnym poziomie sprzedaży domów, to i tak zbyt
wysoki poziom aktywności rynku pierwotnego. Oczekuje się, że liczba nowych
budów jeszcze spadnie. Musi, jeśli ceny na rynku nieruchomości mają
przestać spadać. Wymuszony przez zmiany cen spadek aktywności firm
budowlanych odbija się czkawką na sytuacji banków z tymi formami
powiązanymi. Może nie byłoby to takie bolesne, gdyby i tu nie pofolgowano
ryzyku. Obecna koncentracja kredytów banków regionalnych na branży
budowlanej przekracza normy, co może w przypadku części z tych banków
doprowadzić nawet do upadku. Jak już kiedyś pisałem, oczekiwany jest
wzrost liczby upadków baków regionalnych.
Wróćmy do nas. W trakcie dzisiejszej sesji publikacji danych makro nie
będzie już tak wiele, jak wczoraj. O 13:00 pojawi się cotygodniowa zmiana
liczby wniosków o kredyt hipoteczny, a godzinę później poznamy dynamikę
rodzimej produkcji przemysłowej. Oczekuje się, że wzrosła ona o 7,5 proc.
r/r. ale nie zdziwiłbym się, gdyby odczyt był nieco mniejszy. W końcu mamy
za sobą miesiąc dość leniwy. Dwa długie weekendy nie sprzyjają biciu
rekordów wydajności.