Wydarzeniem na polskim rynku finansowym miała być publikacja danych o
dynamice produkcji przemysłowej w maju. Oczekiwania nie były wygórowane.
Analitycy liczyli się z możliwością niższej dynamiki niż zanotowana w
kwietniu. W maj, czyli w miesiącu w którym miały miejsce dwa długie
weekendy, nie było szans na poważny wzrost produkcji. Oficjalnie
prognozowano wzrost o 7,5 proc. Faktyczna wartość wzrostu produkcji
przemysłowej podana przez GUS okazała się niższa i wyniosła 2,3 proc.
Rynki, mimo tej rozbieżności, zachowały spokój. Reakcja była kosmetyczna.
Skąd ten spokój? Można przypuszczać, że wynikał z tego, że majowe dane,
zakłócone przez wspomniane długie weekendy, nie są uważane na zbyt
wiarygodne. Powtarza się sytuacja publikacji danych za marzec. Wtedy także
dane okazały się dużo niższe od prognoz. Wtedy czynnikiem burzącym odczyt
były święta Wielkiej Nocy.
Czy analitycy nie biorą takich wydarzeń pod uwagę? Biorą, ale tu widać,
jaką trudność stanowi odpowiednie skorygowanie danych o takie wydarzenia.
Wynik jest taki, że dane okazały się gorsze od prognoz, ale niewielu się
tym szczególnie przejmuje. Z wnioskami co do możliwego spowolnienia warto
poczekać do następnej publikacji. Tym samym ocenianie tych danych jako
katastrofalne, czy fatalne, jest przynajmniej przedwczesne. Ta publikacja
będzie wykorzystywana przez zwolenników luźniejszej polityki pieniężnej.
Podwyżka stóp na najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej wydaje
się mimo wszystko przesądzona. Kwestią do rozstrzygnięcia jest to, czy
będzie to ostatnia podwyżka w ramach tego cyklu. Jak pamiętamy, OECD
optuje za tym, by stopy do końca roku wzrosły o dodatkowy punkt
procentowy. Dla gołębi to absurd. Zwłaszcza w obliczu takich, jak
dzisiejsze, danych. Należy jednak pamiętać, że zadaniem rady jest walka z
inflacją, a nie podtrzymywanie wzrostu gospodarczego. Można mu pomóc, ale
jedynie pod warunkiem, że nie będzie miało to poważniejszego wpływu na
dynamikę zmian cen. Jak wiemy, ostatnio inflacja raczej przyspiesza, czego
nie należy lekceważyć. Dotychczasowe zmiany polityki pieniężnej wydają się
dokonywać o krok za późno. Struktura członków rady niestety nie pozwala na
inny stan. Można się domyślać, że problem obniżki stóp procentowych miałby
mniejsze opory.