Reklama

X-TRADE: Komunikat Fed w centrum uwagi

Zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem nadchodzącego tygodnia będzie posiedzenie Fed, który w środę (o godzinie 20.15) zadecyduje o poziomie stóp procentowych w USA. Rynek oczekuje, że tym razem nie dojdzie do zmian stóp, co więcej, oczekiwane jest zakończenie cyklu obniżek stóp. W związku z tym niemal pewna jest zmiana komunikatu po posiedzeniu.

Aktualizacja: 27.02.2017 11:09 Publikacja: 23.06.2008 09:54

Pytanie brzmi, co zostanie zmienione i czy zostaną zasugerowane podwyżki stóp, a te w ostatnim czasie rynek zaczyna wyceniać. Przed decyzją Fed poznamy jeszcze indeks nastrojów konsumenckich sporządzany przez Conference Board (wtorek) oraz dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku i sprzedaży nowych domów za maj (środa). W czwartek podane będą dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym, jak i ostatni szacunek PKB za pierwszy kwartał (który z reguły nie budzi już zbyt dużych emocji wśród inwestorów). W piątek ostateczny odczyt wskaźnika nastrojów konsumenckich Uniwersytetu z Michigan. Przypomnijmy, iż wstępne dane sugerowały kolejny spadek wskaźnika - do 56,7 pkt.

Prawdopodobnie kończy się okres "bezczynności" dla ECB, czyli okrągłego roku, w trakcie którego nie zmieniał on stóp procentowych. Przypomnijmy, iż ostatnia zmiana była podwyżką rzędu 25 bp, po której w czerwcu 2007 r. główna stopa ECB znalazła się na poziomie 4%. Posiedzenie ECB dopiero w kolejnym tygodniu, ale to właśnie podane w najbliższych dniach dane mogą przesądzić o tym, czy podwyżka będzie miała miejsce już w lipcu.

W strefie euro podane zostaną wstępne wskaźniki aktywności gospodarczej za czerwiec. Rynek oczekuje generalnie bardzo niewielkiego wzrostu aktywności, jeszcze niższego niż w maju, kiedy indeks dla sektora produkcyjnego, a także dla sektora usług wyniósł 50,6 pkt. (odczyt indeksu powyżej 50 pkt. świadczy o wzroście aktywności). Decydujące mogą być jednak dane z niemieckiej gospodarki, zarówno odczyt indeksu Ifo, jak i wstępny szacunek czerwcowej inflacji. Te pierwsze dane poznamy już dziś (o godz. 10.00), rynek oczekuje, iż po zaskakującym wzroście z poprzedniego miesiąca indeks spadnie o 1,2 pkt. do 102,3 pkt. Wstępne szacunki inflacji podane zostaną w środę. Rynek oczekuje, że ceny w czerwcu wzrosną o 0,2% m/m, co jednak przełoży się na wzrost rocznego wskaźnika do poziomu 3,2% (z 3% odnotowanych w maju).

Przyszły tydzień to nie tylko spora dawka danych makro, ale także coraz bardziej rozkręcający się sezon publikacji wyników za drugi kwartał w USA. Wiele tamtejszych spółek kończy bowiem kwartał obrachunkowy w maju. Pierwszymi "jaskółkami" sezonu były wyniki banków inwestycyjnych, które zaskoczyły zarówno pozytywnie (Goldman Sachs), jak i negatywnie (Lehman Brothers). W tym tygodniu czekają nas publikacje wyników takich firm jak Nike, Oracle (środa, odpowiednio 0,96 i 0,44 USD oczekiwanego zysku na akcję) czy Accenture (czwartek, 0,69 USD). Tymczasem agencja Moody?s obniżyła rating ubezpieczyciela emisji obligacji MBIA i to aż o 5 stopni. Takie zagrożenie było wielokrotnie dostrzegane przez rynek (o czym zresztą pisaliśmy) i w końcu zmaterializowało się - teraz zachodzi pytanie o konsekwencje dla sektora finansowego.

W Polsce dane o sprzedaży detalicznej (wtorek) i decyzja ws. stóp procentowych (środa). Oczekujemy, iż sprzedaż wzrosła w maju o ok. 15,5% r/r, zaś Rada zgodnie z oczekiwaniami rynku podniesie stopy procentowe o 25 punktów bazowych, po czym stopa referencyjna wzrośnie do poziomu 6%.

Reklama
Reklama

Waluty - Szansa na wybicie?

Notowania pary EURUSD już od dwóch miesięcy poruszają się w szerokim przedziale konsolidacji 1,5284 - 1,5841 i póki co trudno jednoznacznie stwierdzić, w którym kierunku może nastąpić kolejny ruch. Można jednak odnotować, iż w tym tygodniu będziemy mieć dość "zapalników", które tę sytuację mogą zmienić. Najważniejszym jest oczywiście komunikat Fed - rynki już w chwili obecnej oczekują dwóch podwyżek stóp w tym roku, zatem wypadałoby przynajmniej zobaczyć wyraźne przeformułowanie komunikatu. Drugim jest dzisiejszy odczyt Ifo. Wreszcie, ciągle dużą rolę odgrywają notowania ropy. W sytuacji gdyby komunikat Fed był raczej łagodny (tzn. Fed ostrzegłby przed zagrożeniami inflacyjnymi, ale komunikat nie zapowiadałby jeszcze podwyżek), odczyt Ifo byłby dobry a notowania ropy nadal rosły - byłaby szansa na wyjście górą. Przeciwny scenariusz to umocnienie doOczywiście możemy mieć mieszankę sygnałów, co mogłoby oznaczać pozostanie w kanale. Należy pamiętać, że ewentualne wyjście górą dość szybko napotka kolejne poziomy oporu - psychologiczny 1,60 i maksimum na poziomie 1,6018.

Teoretycznie najbliższy tydzień na rynku złotego powinien być interesujący. Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję ws. stóp procentowych (najprawdopodobniej podwyższając je o 25 bp), ponadto NBP przedstawi projekcję inflacyjną, a wcześniej mamy jeszcze dane o sprzedaży detalicznej. Notowania złotego zdają się jednak coraz bardziej uodparniać na krajowe informacje. W minionym tygodniu złoty dość wyraźnie zyskiwał mimo źle wyglądających danych o produkcji przemysłowej czy niższej dynamice wynagrodzeń. W ciągu tygodnia kurs USDPLN obniżył się z poziomu 2,1945 do 2,1540, zaś EURPLN z 3,3850 do 3,3625. Wydaje się więc, że również w tym tygodniu dla rynku większym impulsem niż choćby decyzja Rady, byłoby wyklarowanie się sytuacji na parze EURUSD.

Surowce - Zmienność na szczytach

Choć notowania ropy zatrzymały się ostatnio na wysokich poziomach, nie można nazwać tego ciszą przed burzą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni mieliśmy bowiem aż 11 silnych kilkudolarowych ruchów, w obydwu kierunkach rzecz jasna. Informacje im towarzyszące często można było jedynie "dopasować" do obserwowanego ruchu, lub w najlepszym przypadku były one dla rynku pretekstem. Tak jak choćby podwyżka cen detalicznych w Chinach czy zapowiedzi Arabii Saudyjskiej o zwiększeniu dostaw. Żadna z tych informacji nie zdołały przekonać rynku do korekty i w następstwie (przy kolejnym udziale nigeryjskich rebeliantów atakujących instalacje naftowe) na zakończenie tygodnia mieliśmy wzrost cen powyżej 135 USD za baryłkę. Generalnie mamy więc sporą zmienność pomiędzy poziomami 130,40 - 139,20 USD za baryłkę Brenta, choć większość ruchów zamyka się pomiędzy 131,50 - 137 USD.

Przemysław Kwiecień

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama