Niewiadoma już nie jest niewiadomą. FOMC podjął decyzję o pozostawieniu
stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Tego oczekiwały rynki, ale
póki decyzji nie było, ziarno niepokoju wisiało w powietrzu. Obyło się bez
niespodzianek. Większość członków komitetu opowiedziała się za utrzymaniem
status quo. Jednym, który głosował za podniesieniem kosztu pieniądza był
szef banku rezerwy federalnej w Dallas, Richard Fisher. To taki nasz
Dariusz Filar - sumienie walki z inflacją, gdy ta walka musi się
równoważyć z wysiłkami wspierającymi system finansowy USA. Tym razem
również nastawieni jastrzębio Charles Plosser i Gary Stern przyjęli
argumentację za pozostawieniem stóp bez zmian. Można jednak oczekiwać, że
w ich wystąpieniach problem ryzyka wzrostu inflacji będzie
pierwszoplanowym.
Realna stopa procentowa Fed (mierzona porównaniem stóp funduszy
federalnych i wskaźnika PCE core) jest ujemna, co odzwierciedla skalę
problemów w gospodarce. Taka sytuacja zwykle ma miejsce, gdy pojawia się
recesja. Ostatnio ujemne stopy procentowe odnotowane były w trakcie
recesji po pęknięciu bańki internetowej. Treść komunikatu po posiedzeniu
nie uległa większym zmianom. Nie taki, które mogłoby sugerować zmianę w
nastawieniu komitetu. Pomimo wzrostu napięć inflacyjnych prognozy wzrostu
gospodarczego nie są zagrożone, a system finansowy nie działa jeszcze tak,
jak powinien i wymaga ciągłego wsparcia. Wspomina się o tym, że rosnąca
inflacja to zdaniem członków FOMC wynik wcześniejszych wzrostów cen na
rynkach surowcowych, a w szczególności ropy. Ostatnie spadki na tym rynku
(wczoraj cena za jedną baryłkę wynosiła mniej niż 120 dolarów) pozwalają
oczekiwać nieznacznego spadku napięć z tej strony. Tłumaczenie to słuszne
w tej chwili nie oznacza, że będzie nim za dwa miesiące. Obecny spadek
ceny ropy nie wygląda bowiem na trwałą zmianę trendu, ale kolejną korektę.
Trzeba się więc liczyć z ponownym podejściem baryłki w okolice 140
dolarów, a pewnie i pokonanie tego poziomu. Inna sprawa, że hiperbola
wyhamowuje tempo wzrostu, co może skutkować szybkim spadkiem cen w
horyzoncie kilku miesięcy. Wnioski? Można podejrzewać, że stopy
procentowe będą rosły dopiero wtedy, gdy pojawia się silniejsze sygnały
wzrostu inflacji lub, gdy sytuacja na rynku finansowym się poprawi. Z tej
dwójki chyba bardziej prawdopodobny w najbliższym czasie jest ten pierwszy
wariant. W związku z tym wszelkie informacje o sytuacji w dynamice cen
będą szczególnie czesane przez analityków.
Sesja w USA po utrzymaniu stóp procentowych i spadku ceny ropy zakończyła
się w wyśmienitych humorach, które zostały potwierdzone przez silny wzrost
cen w strefie azjatyckiej. Oczywistym jest więc, że należy spodziewać się
wzrostu cen na naszym rynku. Przynajmniej na początku dnia. Później to
ciężki test będzie przechodził popyt. Wzrostowym otwarcie zbliżymy się
bowiem do dość ważnych poziomów i należy przypuszczać, że podaż nie będzie
marnowała okazji do aktywności. Sytuację komplikuje fakt, że dziś nie ma w
planie żadnych poważniejszych danych makro. Jedynie o 13:00 poznamy zmianę
liczby wniosków o kredyt hipoteczny w USA, ale rzadko są wzbudzają emocje,
choć kolejne publikacje raczej przygnębiają. Zrobić wysokie otwarcie to
nie wszystko, trzeba je jeszcze utrzymać i to jest zadanie minimum na
dzisiejszy dzień dla strony popytowej.