Notowania w USA mogą nieznacznie popsuć nastroje naszych graczy, ale nie
wygląda na to, by miały wywołać jakąś szczególnie dużą reakcję. Spadek
indeksów DJIA i SP500 o 1 proc. to nie tragedia. Tym bardziej, że Nasdaq
spadł w jeszcze mniejszym stopniu. Winę za słabość rynku zrzuca się na
sektor finansowy. I słusznie, przy czym kolejne kiepskie wiadomości
dotyczące banków nie powinny dziwić. W końcu mamy kryzys systemu
bankowego. Kryzys, który się jeszcze nie zakończył. To czas zapłaty za
folgowanie ryzykiem. Swoim i innych. Banki tracą nie tylko za sprawą
własnych inwestycji, ale teraz zmuszone są iść na ugodę ze swoimi
klientami, którym oferowano papiery jakoby bezpieczne. Papiery, których
teraz nie można upłynnić, gdyż rynek zamarł.
Wiadomością dnia była jednak znacznie niższa od prognoz wartość deficytu w
bilansie handlowym USA. Okazało się, że wyniósł on niespełna 57 mld
dolarów, gdy oczekiwano, że będzie to ok. 62 mld dolarów. Dane nie były
tylko lepsze od prognoz, ale także zanotowano poprawę względem wartości z
maja. Tym samym wymiana handlowa z zagranicą ponownie będzie czynnikiem,
który pomoże dynamice amerykańskiego PKB. Wstępne dane dotyczące dynamiki
PKB w II kw. 2008 roku to już historia. Dane o zmianie zapasów i właśnie
wymianie z zagranicą zdecydowanie poprawiły sytuację. Obecnie oczekuje
się, że zrewidowana dynamika PKB będzie o ok. 1 pkt. procentowego wyższa
od wstępnie szacowanej.
Powód tej poprawy deficytu w bilansie handlowym? Jednym z podstawowych
czynników jest niska wartości dolara, który dzięki temu wspiera eksport.
Dla reszty świata towary z USA były coraz tańsze. Dzięki temu sektor
eksportowy jest obecnie jednym z nielicznych, który się rozwija i wspiera
amerykański wzrost gospodarczy. Problem w tym, że to uzależnia od popytu
zewnętrznego. Ostatnie dobre wyniki w wymianie z strefą europejską (cała
unia) wydają się krótkotrwałe. Popyt ze strony konsumentów europejskich
będzie zamierał ze względu na problemy samej Europy. Także ostatnie zmiany
na rynku walutowym zmniejszą wpływ eksportu. Pocieszeniem jest to, że
mocniejszy dolar wpłynął na spadek ceny ropy.
Dziś ważnych informacji makro będzie już więcej. Poznamy inflację
konsumencką w Polsce, a także dane dotyczące zmiany ceny importu (wpływ na
inflację w USA) oraz dynamiki sprzedaży detalicznej. Na koniec dnia
pojawią się informacje dotyczące zmiany zapasów w przedsiębiorstwach.
Zanim przyjdzie ta fala informacji, jeszcze przed południem pojawi się
wiadomość o dynamice produkcji przemysłowej strefy euro.