Wczoraj indeksy w Stanach zyskały na wartości grubo ponad 1 proc.
Najsłabiej spisał się Nasdaq, który zaliczył wzrost o 1,2 proc., a
najlepiej poradziła sobie średnia przemysłowa. Jej wartość wzrosła wczoraj
o prawie 2 proc. Ta zwyżka pomoże z pewnością naszym bykom, choć nie
przesądza o wyniku naszej sesji. Początek notowań może być niezły, ale też
rewelacji nie należy oczekiwać, gdyż znacznej części ruchu w USA
asystowaliśmy, a więc dzisiejszym otwarciem reagujemy jedynie na małą
część zwyżki.
Dziś mamy ostatni dzień miesiąca i wygląda na to, że właśnie tego dnia
będziemy świadkami walki popytu z podażą na poziomie szczytu z 22
sierpnia. Bykom powinno zależeć na pokonaniu tego szczytu, gdyż wyjście
ponad otworzy drogę do okolic szczytów z przełomu lipca i sierpnia.
Nastroje po wczorajszej akcji popytu są więc umiarkowanie optymistyczne,
ale faktyczna walka kupujących jest dopiero przez nimi. Tymczasem Mark
Hullbert podaje statystyki dla września. Dekadami od początku XX w. Zatem
średnia stopa zwrotu z września w poszczególnych dekadach (liczona
zmianami średniej przemysłowej) plasowała się zwykle jako najgorszy zwrot
w porównaniu z pozostałymi miesiącami. I tak, w latach 1901-1910 wrzesień
był 12 miesiącem pod względem wielkości stopy zwrotu, a więc najgorszym,
kolejna dekada to wyjątek w całym zestawieniu, bo średnia z września byłą
drugą. W latach 1921-1930 ponownie wrzesień jest na 12 miejscu. Kolejne
miejsca w kolejnych dekadach przedstawiały się następująco: 10, 8, 12, 9,
12, 12 i 10. Jak widać, statystyka jest przeciw wrześniowi. Niemniej do
tej pory nie znaleziono wystarczająco wiarygodnego uzasadnienia dla
takiego stanu rzeczy, a sama statystyka może nie wystarczać. Jeśliby się
trzymać tylko statystyki, to dziś należałoby sprzedać akcje w USA i
przeczekać ten feralny miesiąc. Czy ma to przełożenie na polskie realia?
Zapewne nie w pełni, ale można sobie wyobrazić, jak zachowywałby się nasz
rynek, gdyby rynek amerykański miał poddać się presji podaży.
Obserwacja zachowania się cen w okolicy 22 sierpnia staje się przez to
atrakcyjniejsza. Sprawa jest też intrygująca ze względu na kierunek
dotychczasowych zmian na rynku. Trend w średnim i długim terminie jest
spadkowy, a więc raczej sprzyjałby podtrzymaniu statystyki. Inna sprawa,
że nawet zachowanie tej właściwości nie musi oznaczać natychmiastowego
spadku cen od poniedziałku. Dziś w trakcie oprócz wspomnianej walki w
okolicy szczytu z 22 sierpnia będziemy także reagować na dane o dynamice
PKB w II kw. Tym razem będzie to polski PKB. Prognozy są zbliżone do 5,7
proc., choć nie jest wykluczone, że będzie to nieco więcej. Później
otrzymamy sporą porcję danych dotyczących strefy euro, a popołudniu
pojawią się informacje dotyczące gospodarki amerykańskiej.