Co więcej, nawet te minimalne wymogi informacyjne spółek niegiełdowych nie są właściwie wykonywane, przez co dysproporcja w poziomie otwartości informacyjnej jest jeszcze większa. Dodatkowo emitenci zmuszeni są poddawać się ocenie biegłego rewidenta, który może bezlitośnie zrecenzować finanse spółki. Co zatem spółki giełdowe mogą zrobić w tej trudnej sytuacji? Najlepiej z przejrzystości informacyjnej uczynić zaletę, a z obowiązków – czerpać przyjemność (a przynajmniej wyciągnąć korzyść).
Sojusznik i partner
Skoro spółki giełdowe muszą poddawać się audytowi biegłego rewidenta i muszą mu zapłacić za usługę, to należałoby z tej usługi jak najbardziej skorzystać. Chodzi o to, aby nie „odbębnić" tylko podstawowego celu badania, którym jest weryfikacja, czy sprawozdanie finansowe rzetelnie przedstawia sytuację majątkową i finansową emitenta, ale przy okazji wyciągnąć od biegłego jak najwięcej informacji (najlepiej w ramach usługi obowiązkowego badania). Bo przecież biegły, który stosunkowo świeżym okiem patrzy na spółkę, a jednocześnie posiada (a przynajmniej powinien) olbrzymie doświadczenie, może być dla emitenta skarbem i kopalnią wiedzy. Ważne tylko, aby umieć z tej wiedzy skorzystać poprzez właściwą komunikację z biegłym, traktując go jako sojusznika i partnera, a nie jak pasożyta, którego ustawa nakazuje zatrudnić nie wiadomo po co. Aby to osiągnąć, trzeba wiedzieć, jak biegłego wybrać i jakie korzyści można z badania uzyskać.
Choć proces wyboru audytora może wydawać się pozornie prosty, głębsze zastanowienie daje powody do refleksji. Wybór biegłego rewidenta to poważna analiza mająca na celu weryfikację, na ile dany podmiot nadaje się do przeprowadzenia badania w konkretnej spółce, czy ma doświadczenie w danej branży i czy osoby delegowane do prowadzenia projektu mają właściwe kompetencje. Warto też się zastanowić, czy zaoferowana cena odpowiada zakresowi usług. Wszak doświadczenia z przetargów autostradowych uczą, że nie wystarczy zaoferować niską cenę, trzeba jeszcze mieć możliwość właściwego wywiązania się z zawartej umowy. A usługa biegłego jest przecież dużo trudniejsza w ocenie niż budowa autostrady, gdzie rezultaty pracy są bardziej widoczne i mierzalne.
Niezależność
Zakres badania też może się różnić – warto przeanalizować, jak biegły ma zamiar realizować swoje zadanie. Sformułowanie opinii przez biegłego wymaga podjęcia wielu prac mających na celu ocenę ryzyka związanego z najważniejszymi pozycjami wykazanymi w sprawozdaniu finansowym oraz sprawdzenia, jak kierownictwo spółki tymi ryzykami zarządza. Ale czy każdy biegły robi to wystarczająco wnikliwie? Czy ocenia na przykład systemy informatyczne lub systemy kontroli wewnętrznej? Dokonując wyboru audytora, warto sprawdzić, jak będzie podchodził do tych kwestii.
Kolejnym ważnym zagadnieniem jest ocena niezależności biegłego. Nie powinna być ograniczona jedynie do sprawdzenia przesłanek niezależności – czyim nie jest krewnym i czego nie robi. Ważne jest też, jakie są stosowane procedury mające na celu ocenę i ochronę niezależności biegłego. O ile w wielu przypadkach angażowanie biegłego rewidenta, który posiada olbrzymią wiedzę o spółce, do świadczenia usług nieaudytowych może być dobrym rozwiązaniem, to czy trzeba monitorować świadczenie takich usług przez biegłego ? Tutaj rozwiązaniem może być określenie katalogu usług, jakich biegły nie może świadczyć na rzecz spółki, oraz wykazu usług, które wymagają zatwierdzenia przez komitet audytu/radę nadzorczą. Innym rozwiązaniem może być określenie maksymalnego rocznego poziomu wynagrodzenia za usługi nieaudytowe, które uznane byłoby za niewpływające na niezależność biegłego.
Trudna kohabitacja
Można zadać sobie pytanie – po co o tym piszę? Przecież spółki giełdowe od dawna są poddawane audytowi, na pewno mają swoje sprawdzone procedury i niewarto zajmować się tym tematem. Otóż problem polega na tym, że to rada nadzorcza jest odpowiedzialna między innymi za „monitorowanie procesu sprawozdawczości finansowej", za wybór biegłego i monitorowanie jego niezależności. A z drugiej strony to zarząd postrzegany jest na zewnątrz spółki jako organ, który podejmuje decyzje finansowe i który płaci biegłemu za to, że ten weryfikuje poprawność sprawozdań sporządzanych (w pewnym uproszczeniu) przez tenże zarząd.
Taki podział kompetencji zmusza te organy do trudnej kohabitacji – rada powinna dążyć do powołania jak najlepszego (a często i najdroższego) biegłego, który wychwyci jak najwięcej nieprawidłowości i zdejmie z niej jak najwięcej odpowiedzialności. Natomiast zarząd raczej będzie się starał powołać biegłego, który nie będzie zadawał zbyt wielu pytań, nie będzie odrywał pracowników od ich obowiązków, a do tego będzie po prostu tańszy (chyba że ranga emitenta wymaga zaangażowania audytora równie wysokiej rangi). I jest to całkowicie uzasadnione - przecież zarząd wie, że właściwie zarządza spółką i nie potrzebuje dodatkowej kontroli – po co zatem tracić czas i pieniądze.
Informator SEG-u
Aby ułatwić współpracę między radami nadzorczymi a zarządami w obszarze wyboru biegłego i współpracy z nim, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych opracowało (pod auspicjami Komisji Nadzoru Finansowego) „Informator dla Komitetów Audytu" (który oczywiście może być jak najbardziej wykorzystywany przez całą radę nadzorczą) odnośnie do współpracy z audytorem.
Dzięki tej publikacji osobom nadzorującym spółki giełdowe łatwiej będzie wykonywać swoje ustawowe obowiązki – poczynając od wyboru biegłego rewidenta i określenia zakresu badania, poprzez weryfikację niezależności i współpracę na etapie badania, kończąc zaś na analizie wyników pracy. Mam nadzieję, że zawarte w tym dokumencie informacje, m.in. proponowane procedury, przykładowe pytania, wykaz i kalendarium pożądanych prac ułatwią radom i zarządom współpracę w tej trudnej dziedzinie.