Reklama

Dzień Świstaka

Jak do tej pory rok 2012 był dobry dla inwestorów (+13 proc. YTD) i nadziei i nadzwyczaj niekorzystny dla reform i zatrudnienia

Aktualizacja: 14.02.2017 22:14 Publikacja: 24.10.2012 14:20

Dzień Świstaka

Foto: Bloomberg

Przepaść między sektorami i ludźmi czerpiącymi korzyści z powszechnie przyjętej polityki przeciągania i udawania a rzeczywistą gospodarką jest największa, jaką kiedykolwiek widziałem w swojej karierze. Główne pytania, jakie musimy sobie zadać w kontekście bilansu za 2012 rok, to jak długo i jakim kosztem będziemy w stanie powstrzymywać niepokoje społeczne?

Problem napięć społecznych pojawia się nie tylko w Hiszpanii, Portugalii i Irlandii, ale – co ciekawe – także w Niemczech, gdzie w rękach najbogatszych 10% ludności znajduje się 53% całego bogactwa, w porównaniu z zaledwie 45% w 1998 r. Na kryzysie i dodruku pieniądza skorzystały niemal wyłącznie osoby zamożne oraz banki; być może już niedługo trzeba będzie zapłacić za to cenę, gdyż proporcja kosztu pracy do PKB jest obecnie na najniższym poziomie od lat 40. XX wieku (najwyższą proporcję – 53% - odnotowano w latach 70. ubiegłego wieku), choć zdaniem Banku Rezerwy Federalnej w St. Louis nie osiągnęła one jeszcze rekordowo niskiego poziomu 43,5%.

W trzecim kwartale w „monetarnym kasynie" banki centralne zdecydowały się postawić wszystko na czerwone. Zarówno Draghi z Europejskiego Banku Centralnego, jak i Bernanke z Rezerwy Federalnej zmusili swoje rady do powzięcia nadzwyczajnych kroków, a „super gołębie" królują obecnie zarówno w EBC, jak i w Rezerwie Federalnej. Najbardziej dramatyczne jest przejęcie EBC przez członków "Club Medu" - wątek ten może w końcu zaszkodzić wypłacalności Europy, gdyż EBC zarządzany przez dłużników znacznie różni się od EBC odznaczającego się większą równowagą między krajami z nadwyżką a państwami zadłużonymi.

Gdy obserwuję banki centralne, jako opis ich sposobu działania nieustannie przychodzi mi na myśl definicja obłędu sformułowana przez Einsteina: „powtarzać w kółko tę samą czynność oczekując innych rezultatów". Mamy piąty rok kryzysu, a najlepsze, co nam oferują banki centralne, to więcej bodźców podatkowych ze strony Chin, ilościowe luzowanie polityki pieniężnej (QE) ze strony Stanów i kilka kolejnych niekonwencjonalnych działań EBC. Zupełnie jak w 2009 roku – zaiste Dzień Świstaka!

Jednak jedno jest pewne: bankom centralnym brak obiektywizmu. Chociaż i tak one przynajmniej reagują, w przeciwieństwie do ich wspólników w przestępstwie, tj. polityków.

Reklama
Reklama

W trzecim kwartale, podobnie jak dotychczas przez większą część 2012 roku, mieliśmy do czynienia z udawaniem, że coś się robi, i brakiem jakiegokolwiek działania. Efekt końcowy jest taki, że banki centralne mają nie tylko napięte bilanse (i jakość aktywów), ale także ograniczone możliwości zapewnienia kolejnych bodźców i nowych działań poprzez obniżanie stóp procentowych – jako że doszliśmy do poziomu zero. Tymczasem jeśli chodzi o reformy, UE i Rada Unii Europejskiej nieustannie powtarzają, że takowe nastąpią i że powinny nastąpić niebawem. Mają nawet plan, by sporządzić plan planu w 2013 r.

Podkreślam, że nie mam programu ideologicznego, a jedynie taki, który zapewni mandat do zmian, tak byśmy mogli zostawić za sobą sytuację niskiej wydajności, wysokich podatków, braku akcji kredytowej czy nowych miejsc pracy, a zbliżać się coraz bardziej do pełnego wykorzystania potencjału gospodarki w skali mikro; w ostatecznym rozrachunku to właśnie ona jest „żywicielem rodziny" w dobie kryzysu.

Steen Jakobsen, Główny Ekonomista Saxo Banku

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama