Hulbert przytacza także analizy Davida Aronsona, który twierdzi, że poziom pesymizmu mierzony jego wskaźnikami jest największy od chwili, gdy takie analizy zostały przez niego rozpoczęte w 2000 roku. Obecnie pesymistów jest jeszcze więcej niż w chwili kreślenia dołka. Jest to zbieżne ze znaną analizą cykli wahań giełdowej koniunktury. Wg tego podejścia największy pesymizm nie pojawia się w chwili kreślenia minimum, ale w chwili wyznaczania minimum ruchu spadkowego, który był następstwem odbicia po wcześniejszej przecenie. Na większości indeksów dokładnie z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia.