Ten proces greenwashingu postępuje od lat i czas najwyższy jakoś mu przeciwdziałać. Oczywiście chodzi o dużo szersze zjawisko upiększania swoich działań także w innych obszarach, jak prawa pracownicze czy prawa człowieka, ale nie doczekały się one osobnych, tak powszechnych i jednoznacznych, określeń, przez to często inne obszary również umownie mieścimy w „zieloności”.
Konsument, choćby najbardziej zainteresowany ochroną środowiska czy praw człowieka, jest wobec producentów bezbronny, gdyż nie ma dość informacji, aby podejmować decyzje zakupowe w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Wręcz przeciwnie, atakowany jest komunikatami, które są może nawet prawdziwe, choć intencjonalnie wprowadzające w błąd, a często wręcz niezgodne z prawdą.