Wiele wskazuje na to, że wczorajsze wzrosty na warszawskiej giełdzie były tylko chwilowym przerywnikiem. Piątek przynosi bowiem znów atak podaży. WIG20 po godzinie handlu tracił już ponad 1 proc. Gorzej zachowywały się tylko indeksy rosyjskie. Spadkowiczom przewodzą dzisiaj spółki energetyczne. Akcje Taurona czy też PGE traciły już ponad 3 proc. Przed presją podaży broniły się jedynie Żabka i Kęty, które o poranku były na niewielkich plusach.

Nieco lepiej prezentuje się sytuacja w gronie średnich i małych spółek. Co prawda mWIG40 oraz sWIG80 też notują spadki, ale nie są one aż tak wyraźne. mWIG40 po godzinie handlu spadał 0,8 proc., zaś sWIG80 0,4 proc.

Na pocieszenie pozostaje nam fakt, że spadki nie dotyczą tylko GPW. Niemiecki DAX o poranku był 0,8 proc. pod kreską. Francuski CAC40 zniżkował 0,4 proc. To i tak jednak blednie przy tym, co widzieliśmy w Azji. O prawie 7,5 proc. spadł Kopsi. Nikkei225 zaliczył zaś spadek o ponad 4 proc.

Czytaj więcej

Technologiczna wyprzedaż w Azji. KOSPI runął o ponad 7 proc.

Czerwień straszy inwestorów giełdowych

Nerwowo było wczoraj także podczas sesji amerykańskiej. – Choć za wielką wodą nastroje były mieszane, nie ma wątpliwości, że przeważał pesymizm. Silnie umacniały się spółki z sektora półprzewodników: zwróćmy uwagę na dwie spółki: Micron (+15,84 proc.), który kapitalizacją przewyższył Meta Platforms, oraz SanDisk (+21,97 proc.). Ważony ceną Dow Jones Industrial Average zakończył sesję 0,14 proc. wyżej, S&P 500 pozostał blisko poziomu odniesienia, natomiast Nasdaq Composite spadł o 0,46 proc... Pod silną presją podaży znalazły się spółki software'owe oraz przedstawiciele grupy Magnificent Seven. Pierwsze strony gazet zajął Apple, z decyzją o podwyżkach cen Maców i iPadów, w związku z globalną ceną chipów. Najlepiej poradziły sobie spółki o mniejszej kapitalizacji, skupione w indeksie Russell 2000, który umocnił się o 0,71 proc. – wskazuje Michał Poleszczuk z DI Xelion.

Do spadków wróciła też ropa naftowa. Odmiana WTI dzisiaj rano znów była handlowana poniżej 70 USD za baryłkę. Poziomu 4000 USD za uncję stara się bronić złoto. Tutaj dużo zależy od dolara, który po godz. 10 zaczął nieco tracić na wartości, co dla złota jest dobrą informacją.

Kalendarz makroekonomiczny dzisiaj nie rozpieszcza inwestorów. Ostatnie dni pokazały jednak przewagę pesymistów. Jeśli więc nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to trzeba liczyć się z tym, że ostatnią sesję tygodnia zakończymy kolejnym spadkiem.