Niezależnie od tego, jak poważnie traktował on swoją wypowiedź on sam i jaki miała ona cel, jest to scenariusz szalenie istotny dla świata i rynków finansowych. Sama próba dyskontowania takiego scenariusza jest ednak szalenie trudna, a każda odpowiedź generuje jedynie lawinę kolejnych pytań.Wyścig o AI przypomina obecnie wyścig kosmiczny między Związkiem Radzieckim oraz USA ; wyścig, w którym nie wiadomo było, gdzie jest meta, do czasu, aż jedna ze stron ją przekroczyła. Tak może być i tym razem. Czy równie prawdopodobnym jest, że po "wygraniu" wyścig ten zostanie porzucony, bo przestał służyć doraźnym celom polityczno-gospodarczym zainteresowanych stron? Jest to mało prawdopodobne, jednak nie niemożliwe.
Chiny mają w tym wyścigu kolosalne przewagi. Może to budzić kontrowersje, jednak największą przewagą Chin jest ich centralnie planowana gospodarka. Gigantyczne, centralnie sterowane inwestycje, prowadzone bez względu na krótkoterminowy zysk, pozwoliły zbudować bazę produkcyjną i energetyczną, z jaką USA nie mogą się równać.
Co to oznacza? Chińskie spółki AI, które koordynują swoją pracę i współpracują zgodnie z wytycznymi Chińskiej Partii Komunistycznej, mają dostęp do taniej energii elektrycznej oraz tanich komponentów elektronicznych do swoich centrów danych. Chiny mają swoich dostawców pamięci i półprzewodników, których marże zysku są determinowane przez Biuro Polityczne KC, a nie rynek. Nie jest to spekulacja, wskazuje na to jasno m.in. Reuters w odniesieniu do spółek takich jak np. Alibaba.
Chińskie AI ma też przewagę po stronie trenowania modeli. Chińskie laboratoria nie wydają setek miliardów na trening AI, które bije wszystkie benchmarki – praktykują one "scalping" danych z modeli OpenAI oraz Anthropic, by tworzyć AI zaspokajające konkretne potrzeby administracyjne, polityczne i biznesowe Chin. To wszystko pozwoliło Chinom stworzyć konkurencję dla rozwiązań liderów wyścigu AI z USA; pytanie brzmi: czy jest to konkurencja trwała?
Nic na to nie wskazuje. Nie wynika to jednak z domniemanej jakości czy ceny. Jak wskazuje analiza MERCIS lub pośrednio również oficjalne strategie CCP, Chiny de facto nie biorą udziału w "wyścigu o AI". Adaptacja AI ma skupiać się na Chinach; przechodzenie firm zachodnich na chińskie modele (których monetyzacja jest niemal niemożliwa w skali zbliżonej do "frontier LLM") jest skutkiem pośrednim, a nie celem.
Ta obserwacja mówi nam jednak już bardzo dużo, niekoniecznie o samych Chinach. Zagrożeniem dla trwałości "AI-Trade/Boom" powoli nie stają się już ogromne wydatki CAPEX, a podmioty takie jak OpenAI czy Anthropic, które przepalają setki miliardów dolarów na modele o fenomenalnych zdolnościach, na które już niemal nikogo nie stać. Chiny siłą rzeczy wskazały pragmatyczny kierunek dla spółek AI z zachodu: inteligencja "wystarczająco dobra" jako podstawa, którą można skalować, solidne podstawy infrastrukturalne jako niezbywalny warunek sukcesu, a drogie i złożone modele "frontier" jako dodatek i dalszy krok, a nie cel, do którego należy dążyć za wszelką cenę.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB