Na dynamiczne wzrosty nie ma co liczyć, ale hossa nadal wydaje się być niezagrożona – takie wnioski płyną z najnowszego odczytu Indeksu Nastrojów „Parkietu” (INP). Analitycy, zarządzający i maklerzy nadal też preferują rynek polski od amerykańskiego.
Początek roku na GPW okazał się naprawdę udany. Dość powiedzieć, że WIG ustanowił nowy historyczny rekord. To, w połączeniu z bardzo mocnymi wzrostami z ubiegłego roku, sprawiło, że wśród ekspertów pojawiły się naturalne obawy o potencjalną korektę.
Jeszcze pod koniec grudnia INP dla polskiego rynku (mierzonego indeksem WIG) w perspektywie krótkoterminowej (miesięcznej) wyraźnie przekraczał 60 pkt. Kolejne odczyty wypadały już coraz niżej. Spadki udało się jednak zatrzymać. Najnowszy odczyt to 52,4 pkt. wobec 51,2 pkt. tydzień wcześniej. Nadal widać więc przewagę optymistów, chociaż jest ona już nieznaczna. To jednak tyczy się krótkiego terminu.
W długim terminie (pół roku) nadal widać bycze sygnały. INP dla WIG wyniósł 60,2 pkt. – W krótkim terminie chęć realizacji zysków może zwyciężyć, szczególnie że otoczenie pozostaje też niestabilne. W długim okresie warto być optymistą głównie w oparciu o fundamenty polskiej gospodarki - wskazuje jeden z ankietowanych.