Coraz więcej instytucji finansowych w ramach cięcia kosztów na czas kryzysu rezygnuje z usług agencji PR lub korzysta z nich tylko w minimalnym wymiarze. Niektórzy eksperci twierdzą, że nie tędy droga.
[srodtytul]Już dwa towarzystwa[/srodtytul]
Z usług agencji GGK PR zrezygnowało jedno z największych towarzystw funduszy inwestycyjnych na rynku, ING TFI. – Zdecydowaliśmy się na ten krok w ramach cięcia kosztów – mówi Leszek Jedlecki, prezes towarzystwa. Teraz kontaktem z dziennikarzami zajmuje się dział marketingu. – Nie wykluczamy powrotu do współpracy z ostatnią bądź inną agencją PR, jeśli sytuacji na rynku się polepszy – zaznacza Jedlecki.
Jeszcze pod koniec 2008 r. z usług agencji (Ring PR) zrezygnowało także jedno z najmłodszych towarzystw na rynku Quercus TFI. Z kolei Skarbiec TFI przed kilkoma tygodniami zdecydowało się na zmianę agencji – z ITBC Communication na Lighthouse Consultants. Z naszych informacji wynika, że nowa agencja zaproponowała niższą cenę. Joanna Kiełczyńska, dyrektor marketingu w Skarbcu, nie chce tego komentować. – W drodze konkursu wybraliśmy agencję, która przedstawiła najlepszą ofertę – wyjaśnia.
TFI nie są jednak w stanie zbyt wiele zaoszczędzić na agencji. Średniej wielkości towarzystwo płaci około 10 tys. zł miesięcznie za obsługę mediów. Dodatkowo płatne są konferencje i przygotowanie inne wydarzeń. Wynagrodzenie osoby odpowiedzialnej za marketing i PR w samym TFI to też ok. 10 tys. zł brutto. Z kolei roczny zysk takiego TFI to często kilkadziesiąt milionów złotych.