W branży telekomunikacyjnej trwa wyścig z czasem. Chodzi o to, by nie stracić unijnych pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy na budowę szybkiego internetu. Zgodnie z pierwotnymi zasadami konkursów na unijne dotacje do budowy sieci szybkiego internetu z KPO korzystający z nich przedsiębiorcy powinni byli zbudować łącza dla 684 tys. punktów adresowych (PA) – czyli około 900 tys. gospodarstw domowych i firm – do końca sierpnia tego roku, z czego około 440 tys. do końca czerwca.
Pierwszy z terminów dotyczył pierwszego i drugiego konkursu na dotacje. Drugi – trzeciego i czwartego. Łącznie w tych czterech konkursach Polska do wzięcia ma 3,1 mld zł i trwa walka o to, aby nie stracić nawet części tych pieniędzy (są rozliczane na bieżąco). Do tej pory operatorzy otrzymali 1,7 mld zł, a do zagospodarowania zostało 1,4 mld zł i mniej więcej tyle może przepaść.
Już pod koniec ubiegłego roku wiadomo było, że sprawa nie będzie łatwa. Jak pisaliśmy, w listopadzie inwestycje były zaawansowane w niewielkiej części, szczególnie te z terminem 31 sierpnia. W systemie prowadzonym przez Centrum Projektów Polska Cyfrowa, organizatora konkursów na dotacje, odnotowano wtedy około 176 tys. podłączonych adresów odpowiadających około 188 tys. lokali. 20 lipca – jak wynika z danych, które uzyskaliśmy od CPPC – było to 384 tys. lokali, a 22 lipca prawie 393 tys., ale ryzyko utraty części wsparcia nadal wisi nad Polską i telekomami. I to mimo tego, że w międzyczasie uzyskano w Komisji Europejskiej zgodę na złagodzenie wymogów. Zgodnie z nowymi warunkami KE, operatorzy otrzymają wszystkie przewidziane w konkursach środki, jeśli do końca sierpnia podłączą do sieci 521 tys. lokali mieszkalnych (wcześniej mowa była o 900 tys.). Do tego celu brakuje jeszcze 128 tys. łączy.
CPPC: jeśli się nie uda będzie problem
Czy zdaniem CPPC uda się osiągnąć wskazany przez KE cel? – Zgodnie z deklaracjami operatorów realizujących przedsięwzięcia w KPO, do końca sierpnia uda się osiągnąć oczekiwany przez KE poziom wykonania. Mając na uwadze zapewnienia operatorów, monitorujemy na bieżąco aktualny stan wykonania raportowany do systemu SIMBA (rządowy system do monitorowania, badania i analiz projektów cyfryzacyjnych i telekomunikacyjnych realizowanych z dotacji unijnych – red.) i rozmawiamy z operatorami o postępach w projektach. Od 30 czerwca do 20 lipca zostało zrealizowanych 50 tys. lokali. Nie jest to wynik satysfakcjonujący i aby osiągnąć cel, konieczne jest dalsze intensyfikowanie prac budowlanych i regularne raportowanie adresów będących w zasięgu do systemu SIMBA – informuje w odpowiedzi na nasze pytania Paula Domachowska-Woźniak z biura prasowego CPPC.
A jeśli się nie uda? – Osiągnięcie oczekiwanego przez KE poziomu realizacji jest kluczowe dla otrzymania zgody Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Ministerstwa Finansów na realizację przedsięwzięć w wydłużonym terminie. Wyjaśniamy, że wykonanie ustalonej z KE liczby lokali mieszkalnych umożliwi otrzymanie wszystkich środków, jakie Komisja zobowiązała się zapłacić Polsce na dofinansowanie projektów szerokopasmowych – informuje Domachowska-Woźniak. – Brak wykonania wskaźnika na oczekiwanym przez KE poziomie zablokuje możliwość finansowania pełnego zakresu inwestycji wskazanych w umowach i dokończenia ich realizacji po sierpniu 2026 r. – dodaje.
Konkursy na dotacje unijne do budowy sieci internetu w obecnej perspektywie finansowej to trudny temat dla państwowej administracji. Zainteresowanie nimi było duże, ale potem CPPC odnotowało niewidzianą wcześniej skalę rezygnacji operatorów. Jednym z powodów jest fakt, że do podłączenia zostały im relatywnie trudne punkty, co często wiąże się z większym nakładem pracy i dłuższym okresem zwrotu. Dodatkowo rynek jest w trakcie konsolidacji, a co za tym idzie, firmy większą wagę przykładają do wyników finansowych i wypełnienia posiadanych już sieci abonentami.
Orange Polska: rozliczenia na bieżąco
Jednym z większych inwestorów budujących sieci z KPO jest Orange Polska. Wygląda na to, że giełdowi inwestorzy nie mają w jego przypadku powodów do zmartwień. – Do 30 czerwca 2026 r. podłączyliśmy 107,7 tys. punktów adresowych. To 89 proc. całości zaplanowanej do zrealizowania do 31 sierpnia 2026 r. – podaje Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska. – Byliśmy gotowi zamknąć projekty do 30 czerwca. Dlatego wydłużenie terminu, zarówno aktualne, jak potencjalnie kolejne, daje nam szansę na wybranie do realizacji większej liczby punktów z tzw. list dodatkowych w projektach, gdzie były jeszcze dostępne pieniądze z dotacji. Do 31 sierpnia 2026 r. planujemy podłączyć z list dodatkowych ok. 1500 punktów i docelowo osiągnąć 90 proc. pierwotnego zakresu do wykonania w projektach KPO I i II – dodaje Jabczyński.
– Rozliczamy się na bieżąco. W niektórych projektach czekamy na decyzje CPPC dotyczące obszarów, w których moglibyśmy dodatkowo wybudować i podłączyć do sieci kolejne PA, gdyby termin na realizację był przedłużony – podaje Jabczyński.
Unijne dotacje to jedno z głównych źródeł finansowania budowy sieci szybkiego internetu przewodowego w Polsce w ostatnich latach. Pomagają w realizacji celów wyznaczonych przez Unię Europejską zakładających budowę tzw. społeczeństwa gigabitowego. Do 2030 r. każdy mieszkaniec UE ma być w zasięgu infrastruktury o przepływności 1 Gb/s. Takie parametry oferują głównie łącza światłowodowe.
1,3 mln adresów bez internetu
Polska robi tu postępy, choć nadal jest dużo do zrobienia. Według najnowszego raportu Ministerstwa Cyfryzacji, na koniec czerwca dostęp do sieci szybkiego stacjonarnego internetu w kraju (zarówno przewodowego, jak i radiowego) miało 7,9 mln punktów adresowych na ponad 9,1 mln wszystkich. Brak dostępu do sieci odnotowano w przypadku 1,3 mln punktów, co oznacza spadek o 107 tys. w rok.
W zasięgu światłowodu było 6,7 mln adresów, a w zasięgu stacjonarnego internetu po szybkiej sieci radiowej (FWA) 2,7 mln. Liczba punktów adresowych bez dostępu do internetu o przepustowości co najmniej 100 Mb/s (tzw. sieci kolejnej generacji, NGA) zmalała do 1,77 mln, czyli o ponad 514 tys. w rok i o 270 tys. w kwartał. Aby wypełniać tzw. białe plamy, operatorzy telekomunikacyjni wprowadzają coraz to nowe rozwiązania dla domów poza aglomeracjami, gdzie konkurencja często sprowadza się do lokalnych małych firm, dostawców usług w sieci komórkowej i łączności satelitarnej.
Radio i satelita zamiast światłowodu
Obecnie dostęp do internetu po sieci radiowej w wersji bez limitu danych i prędkości to koszt od 100 zł miesięcznie. Tanieje też internet satelitarny (zaczyna się od 90 zł za łącze o parametrach do 30 Mb/s pobierania i 6 Mb/s wysyłania danych), ale tej technologii w statystykach dostępowych resort cyfryzacji nie wyróżnia. Według danych UKE, na koniec 2025 r. z łączy satelitarnych korzystało 54,3 tys. abonentów w kraju, z czego ponad 30 tys. to konsumenci. Konsumenci płacili średnio 128 zł miesięcznie, o kilkadziesiąt proc. mniej niż w 2023 r.