Większość rynków akcji w tym tygodniu zdaje się być odporna na nowe zagrożenia płynące z Bliskiego Wschodu i dynamicznie rosnących cen ropy naftowej. O ile jednak rynki bazowe pozostają na podobnych poziomach, o tyle krajowy rynek wspina się na nowe szczyty. WIG rósł w środę do rekordowego poziomu ponad 145 tys. pkt. 

Akcje swoje, obligacje swoje

Około 0,8-proc. umocnienie WIG20 pod koniec środowej sesji oznaczało, że do najwyższego poziomu w historii indeksowi dużych spółek brakowało już zaledwie 1,3 proc. To niewiele, zważywszy że tylko we wtorek WIG20 zyskał 1,78 proc. W środę motorem zwyżek indeksu pierwszej linii firm była energetyka z PGE na czele. Ta spółka pod koniec dnia zyskiwała niemal 7 proc. Wciąż silne pozostają firmy handlowe, przy czym pozytywne zmiany wreszcie widać także w notowaniach Dino Polska. Dino co prawda wciąż notuje 27-proc. przecenę w tym roku, ale dobre wyniki sprzedaży detalicznej mogą poprawić atmosferę wokół handlu.

Foto: GG Parkiet

Co ciekawe, WIG20 wciąż radzi sobie doskonale mimo niemrawego zachowania banków. Środowym popołudniem WIG-banki zniżkował o 0,8 proc., ale spadek ten nie był na tyle skuteczny, by przeszkodzić w zwyżkach WIG20. Wśród dużych banków najsłabszy był mBank, który tracił 1,8 proc.

WIG20 od początku roku zyskuje już niemal 22 proc. Z kolei indeks dużych spółek uwzględniający dywidendy urósł już o 25 proc. i kolejne zwyżki oznaczają od dłuższego czasu jedno – ustanawianie kolejnych historycznych rekordów. Podobnie jest z mWIG40 Total Return, który notuje 26,1-proc. umocnienie po blisko siedmiu miesiącach, aczkolwiek ten – za sprawą słabszej końcówki zeszłego tygodnia – nad rekordem musi popracować w najbliższych dniach. Daleki od szczytów jest za to sWIG80 TR, gdzie tegoroczny wynik to ledwie 5,4 proc.

Czytaj więcej

To nie jest miesiąc polskich obligacji skarbowych. Przynosi przecenę

O ile krajowy rynek akcji zachowuje się spokojnie, a ściślej – poszczególne sektory wypychają indeksy na szczyty – o tyle więcej nerwów przynosi obraz polskich obligacji skarbowych. Na rynku długu w tym roku obserwujemy sinusoidę oczekiwań odnośnie do stóp procentowych. W maju rentowności dziesięcioletnich papierów skarbowych przekraczały nawet 6 proc., sugerując nadchodzące zacieśnianie polityki monetarnej. Czerwiec natomiast przyniósł całkowitą odmianę, a dochodowości zjechały (ceny wzrosły) o około 0,9 pktproc. w kilka tygodni. Wówczas rynek przesunął oczekiwania z podwyżek na obniżki stóp. Od początku roku oprocentowanie obligacji znów jednak rośnie, a w środę przekraczało 5,7 proc. Oznacza to wzrost powyżej majowego zamknięcia, a więc także i wymazanie czerwcowego umocnienia. To przykra niespodzianka dla inwestorów. Z perspektywy indeksu Treasury BondSpot Poland można mówić już o 1,1-proc. stracie w tym miesiącu.

Znów trzycyfrowe ceny ropy? 

Przypomnijmy, że w ostatnich dwóch miesiącach sporo oberwało się złotemu. Pod koniec maja euro kosztowało 4,23 zł, a dolar był poniżej 3,65 zł. Obecnie za USD inwestorzy płacą blisko 3,80 zł, a za euro 4,33 zł. Z perspektywy inwestorów zagranicznych osłabienie PLN równoważą jednak zwyżki indeksów polskich akcji. Indeks MSCI Poland wspiął się w środę na nowy szczyt, notując blisko 18-proc. wzrost od początku roku. Tego samego nie można jednak powiedzieć o WIG20 wyliczanym w dolarze amerykańskim. WIG20 USD w środę po południu sięgał 1023 pkt, rosnąc o 15,3 proc. od początku roku. Do czerwcowego rekordu intraday brakowało mu jednak 16 pkt.

Czytaj więcej

Banki znów mogą stać się gorącym ziemniakiem. Inwestorzy sięgają po spółki handlowe

Nastroje na globalnych rynkach akcji w połowie tygodnia były dość dobre, pomimo wyraźnie rosnących cen ropy naftowej. Kontrakty na baryłkę gatunku Brent zwyżkowały o 3,4 proc., do 94,14 USD podczas gdy na zamknięciu ubiegłego tygodnia było to 88,1 USD. Coraz wyższe ceny ropy psują jednak nastroje na globalnych rynkach papierów skarbowych. Oprocentowanie amerykańskich obligacji dziesięcioletnich w środę przekraczało 4,65 proc., a to oznacza, że było zaledwie 3 pkt baz. poniżej majowego szczytu. Jeśli wspomniany wskaźnik przekroczy poziom sprzed dwóch miesięcy, wybije się do najwyższego pułapu od początku 2025 r.

W drugiej połowie tygodnia nastroje na rynkach dyktować będzie zapewne sytuacja na Bliskim Wschodzie. W środę amerykański prezydent zagroził kolejnymi bombardowaniami, w tym infrastruktury wokół Teheranu, jeśli ten będzie atakować statki przepływające cieśniną Ormuz. Tlić się jednak zaczyna drugie źródło napięć na rynku ropy. Mowa o groźbach jemeńskich rebeliantów z ruchu Huti, którzy zapowiadają ataki na infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej, a także blokadę cieśniny Bab al-Mandab, nazywanej „Bramą Łez”, przez którą – jak wylicza DI Xelion – przepływa około 5 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie. Według analityków materializacja tych gróźb najpewniej uruchomiłaby kolejną silną falę wzrostu ceny ropy, prawdopodobnie do trzycyfrowych poziomów.