Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie dwa przeciwstawne scenariusze makroekonomiczne zadecydują o przyszłych notowaniach złota.
  • Dlaczego rosnące ceny energii mogą wkrótce zacząć wspierać notowania kruszcu, wbrew dotychczasowym trendom.
  • Z czego wynika rosnąca rozbieżność w notowaniach złota w porównaniu do srebra oraz platyny.
  • Jaki wpływ na rynek metali szlachetnych mają działania banków centralnych i polityka monetarna Fed.

Saxo Bank zakłada, że cena złota będzie poruszać się w szerokim przedziale 3 950-4 200 USD. Trwałe wybicie powyżej 4 200 USD mogłoby oznaczać, że inwestorzy zaczynają koncentrować się bardziej na gospodarczych konsekwencjach długotrwałego szoku energetycznego niż na samej inflacji. Z kolei spadek poniżej 3 950 USD sugerowałby, że to obawy o inflację, wyższe rentowności obligacji i silniejszego dolara ponownie przejęły kontrolę nad rynkową narracją.

Złoto nadal poszukuje wyraźnego kierunku po głębokiej korekcie

Jak zauważa Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku, złoto nadal poszukuje wyraźnego kierunku po głębokiej korekcie, która rozpoczęła się w styczniu. Ostatnie zachowanie cen pokazuje, że rynek próbuje odpowiedzieć na pytanie, co będzie dominującym motywem makroekonomicznym w drugiej połowie roku – inflacja czy spowolnienie gospodarcze, któremu towarzyszą narastające obawy o poziom zadłużenia publicznego i deprecjację walut.

Po publikacji niższego od oczekiwań odczytu inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych cena złota wzrosła o blisko 100 USD, na krótko powracając powyżej poziomu 4 100 USD. Inwestorzy ograniczyli wówczas oczekiwania dotyczące szybkiego zaostrzenia polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną. Tendencja ta szybko jednak osłabła, ponieważ ponowny wzrost cen ropy naftowej w połączeniu z kolejnymi atakami USA na Iran ponownie rozbudził obawy, że wyższe koszty energii mogą po raz kolejny przełożyć się na inflację, zwiększając ryzyko zaostrzenia polityki pieniężnej. Następnie cena złota spadła z powrotem w kierunku poziomu 4 000 USD, utrzymując się w szerokim przedziale konsolidacyjnym, w którym ceny utrzymywały się przez ostatnie kilka tygodni.

Czytaj więcej

Ceny w USA spadły po raz pierwszy od 2020 roku

– Brak wyraźnego kierunku odzwierciedla sprzeczne siły oddziałujące obecnie na rynek metali szlachetnych. Tradycyjnie wyższe ceny ropy stanowią dla złota czynnik negatywny – podnoszą oczekiwania inflacyjne, wspierają rentowności amerykańskich obligacji skarbowych oraz umacniają dolara, zwiększając koszt alternatywny utrzymywania aktywów nieprzynoszących dochodu. Zależność ta była widoczna również na początku tygodnia, gdy rentowność dwuletnich obligacji skarbowych USA osiągnęła najwyższy poziom od ponad roku – wylicza Hansen.

Defensywne złoto może ponownie stać się głównym czynnikiem wspierającym notowania

Jednak ostatnie zmiany cen sugerują również, że inwestorzy mogą zaczynać patrzeć poza bezpośrednie konsekwencje inflacyjne wynikające z wyższych cen energii. Mimo że ropa Brent wzrosła powyżej 85 USD za baryłkę, a ceny oleju napędowego, benzyny i paliwa lotniczego osiągnęły poziomy odpowiadające około 160 USD za baryłkę, złoto jak dotąd uniknęło głębszej wyprzedaży. Jest jeszcze zbyt wcześnie, by uznać, że dotychczasowa odwrotna zależność między ropą a złotem uległa trwałej zmianie, jednak utrzymywanie się notowań w pobliżu 4 000 USD wskazuje, że inwestorzy są coraz mniej skłonni do gwałtownej sprzedaży w odpowiedzi na kolejną falę obaw inflacyjnych.

Wyjaśnieniem może być różnica między krótkoterminowymi i długoterminowymi skutkami szoku energetycznego. Choć wyższe ceny paliw początkowo podbijają inflację i oczekiwania dotyczące stóp procentowych, utrzymujące się wysokie koszty energii mogą jednocześnie ograniczać wzrost gospodarczy poprzez spadek siły nabywczej konsumentów, pogorszenie marż przedsiębiorstw oraz osłabienie inwestycji. Jeżeli te obawy zaczną przeważać nad ryzykiem inflacji, defensywny charakter złota może ponownie stać się głównym czynnikiem wspierającym jego notowania.

Wystąpienie przewodniczącego Rezerwy Federalnej Kevina Warsha przed Kongresem nie rozwiało tej niepewności. Potwierdził on determinację Fed w przywracaniu stabilności cen, nie wskazując jednak, kiedy może nastąpić kolejna zmiana polityki pieniężnej. W rezultacie metale szlachetne pozostają bardzo wrażliwe zarówno na kolejne dane inflacyjne, jak i rozwój sytuacji na rynku energii. 

Jeszcze mniej przekonująco niż złoto zachowują się srebro i platyna

Po silnych korektach od tegorocznych szczytów złoto traci od początku roku 7,2 proc., pozostając jednocześnie o 20 proc. powyżej poziomu sprzed roku. Srebro spadło od początku roku o 17 proc., choć w ujęciu rocznym nadal zyskuje 52 proc. Największą korektę odnotowała platyna, która straciła 20 proc. od początku roku, lecz nadal jest o 15 proc. droższa niż przed rokiem.

Czytaj więcej

Czwarty rok deficytu podaży z rzędu. Czy platyna wróci do gry?

Tak zróżnicowane wyniki potwierdzają silniejszy, defensywny charakter złota. Srebro i platyna pozostają natomiast „rozdarte” między wsparciem wynikającym z popytu na bezpieczne aktywa a obawami, że długotrwale wysokie ceny energii i restrykcyjna polityka pieniężna mogą ostatecznie ograniczyć popyt przemysłowy. Dopóki obraz makroekonomiczny nie stanie się bardziej jednoznaczny, wszystkie trzy metale prawdopodobnie pozostaną w fazie konsolidacji, przy czym złoto powinno nadal zachowywać się relatywnie lepiej od bardziej wrażliwych na koniunkturę metali.

Jak podkreśla Ole Hansen, podobny obraz wyłania się z danych dotyczących pozycjonowania inwestorów. Portfele funduszy ETF zasadniczo ustabilizowały się po zeszłomiesięcznej wyprzedaży, co sugeruje, że faza agresywnej wyprzedaży w dużej mierze dobiegła końca, nie ustępując jednak jeszcze miejsca ponownemu wzrostowi popytu ze strony inwestorów. – Tymczasem dalsze zakupy dokonywane przez banki centralne stanowią istotne strukturalne źródło popytu, co utwierdza nas w przekonaniu, że złoto pozostaje w fazie konsolidacji, a nie na początku nowego trendu – podsumowuje dyrektor w Saxo Banku.