Wydaje się, że jest to wartość w ostatnim czasie rekordowa, chociaż wycena baryłki ropy WTI, mimo że rośnie w ostatnim czasie, to rośnie wolniej od cen paliw. Tak wyraźny rozjazd rynkowy może wskazywać na napięcia występujące po stronie produktów naftowych. Możliwe, że sytuacja ta utrzyma się dłużej, dopóki cała infrastruktura nie odzyska stabilności operacyjnej.

Wskaźnik określany jako crack spread odzwierciedla różnicę pomiędzy wartością benzyny oraz oleju napędowego a kosztem zakupu ropy. Model ten zakłada, że z 3 baryłek surowca uzyskuje się 2 baryłki benzyny oraz 1 baryłkę destylatów. W ostatnim czasie MAE odnotowała najwyższe marże rafineryjne od 4 lat. Dodatkowo według doniesień prasowych rosyjski przerób ropy był o 25 proc. niższy r/r. Jednocześnie zapasy benzyny w USA uległy zmniejszeniu o 1,9 mln baryłek do 3 lipca, a zużycie wzrosło o 3,3 proc. Sezon wakacyjny utrudnia odbudowę rezerw, co sprzyja utrzymywaniu się wyższych cen paliw w relacji do ceny ropy.

Powrót marż do normy może nastąpić na trzy sposoby, do których należy ponowne uruchomienie rafinerii, zwiększenie dostaw z rynku chińskiego lub też ewentualny wzrost wyceny ropy WTI wyrażanej w dolarach, ale już bez wzrostu cen paliw. Normalizacja wymagać będzie przede wszystkim odbudowy mocy przetwórczych oraz zapasów. Samo udrożnienie szlaków transportowych może okazać się niewystarczające, ponieważ surowiec musi dotrzeć do zakładów i zostać przetworzony.