Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego premiera pierwszego elektrycznego Ferrari spotkała się z chłodnym przyjęciem inwestorów i analityków.
- Z jakimi wyzwaniami mierzą się producenci aut sportowych przy elektryfikacji swoich flagowych modeli.
- Na czym polega długoterminowa strategia Ferrari, która zakłada ograniczenie udziału aut elektrycznych w ofercie.
Akcje Ferrari NV traciły prawie 8 proc. podczas wtorkowej sesji na giełdzie w Mediolanie. Inwestorzy reagowali w ten sposób na premierę najnowszego auta tej firmy – Ferrari Luce, będącego pierwszym w jej historii samochodem w pełni elektrycznym. Premiera tego auta spotkała się głównie z negatywnymi reakcjami analityków branżowych i influencerów w mediach społecznościowych. Porównywano je do seryjnie produkowanych, dużo tańszych samochodów elektrycznych.
Czytaj więcej
Porsche i Mercedes są jednymi z najbardziej dotkniętych, ponieważ wydaje się, że istnieje znaczna różnica między ich sprzedażą w USA a produkcją w...
„Samochód wygląda jak mieszanka Hondy Accord EV i Tesli Model 3. (...) Zgubiliśmy się w tłumaczeniu nowej strategii Ferrari” – napisał Pierre-Olivier Essig, szef działu analiz w firmie AIR Capital.
Włoski luksus z designem Apple
Przy projektowaniu Luce Ferrari odeszło od stylu kojarzonego z szefem designu Flavio Manzonim i zatrudniło byłego szefa designu Apple, Jony’ego Ive’a. Ferrari Luce kosztuje 550 tys. euro, oferuje moc równoważną ponad 1000 KM, przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,5 sekundy, a jego prędkość maksymalna przekracza 310 km/h. - Ferrari Luce nie jest odpowiedzią na zmiany. To świadoma decyzja, by przewodzić temu, co nadejdzie – zapewniał podczas prezentacji tego modelu John Elkann, przewodniczący Rady Dyrektorów Ferrari. Spółka stara się przekonać klientów, że technologia aut elektrycznych może dostarczyć osiągi i charakter, jakich oczekują wielbiciele tej marki. Elektryfikacja ma otwierać nowe możliwości projektowe i doznania z jazdy.
W zeszłym roku spółka Ferrari przedstawiła długoterminowe cele, które rozczarowały inwestorów i wywołały pytania, jak pogodzić technologię elektryczną z modelami spalinowymi. Plan na 2030 r. zakłada zmniejszenie udziału „czystych elektryków” o połowę – do 20 proc. całej gamy pojazdów – przy jednoczesnym utrzymaniu dwukrotnie większego udziału modeli spalinowych. Ferrari wielokrotnie podkreślała, że nadal będzie oferować klientom wybór napędów: spalinowych, hybrydowych i elektrycznych.
Czytaj więcej
– Podczas pandemii i wojny inwestorzy rzucili się na luksusowe zegarki, żeby zabezpieczyć wartość oszczędności. Zegarki czy diamenty są dużą koncen...
Analitycy uspokajają: lojalni klienci uratują Luce
Ferrari ma największą kapitalizację spośród wszystkich europejskich producentów samochodów, sięgającą równowartości 61,5 mld dol. Jest tak, choć rocznie produkuje mniej niż 14 000 aut. Dla porównania: Volkswagen ma 46,3 mld dol. kapitalizacji, pomimo tego, że produkuje rocznie około 9 mln samochodów. Akcje Ferrari spadły o 31 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy na fali obaw o siłę globalnego popytu na produkty luksusowe i niepokoju dotyczącego przedsięwzięć spółki mających na celu budowę samochodów elektrycznych.
Część analityków jest jednak dobrej myśli. „Ferrari nie weszło w ten projekt na ślepo i wiemy, że Luce wzbudziło ogromną ciekawość. Spodziewamy się, że wystarczy lojalnych klientów i kolekcjonerów Ferrari (zarówno nowych, jak i starych), aby Luce na stałe wpisało się w ofertę marki” – napisali analitycy firmy Bernstein.