Reklama

Banki nie chcą depozytów

Bank of New York Mellon, największy na świecie bank depozytariusz, zamierza pobierać od klientów instytucjonalnych opłaty od dużych lokat gotówkowych

Aktualizacja: 26.02.2017 18:09 Publikacja: 05.08.2011 13:53

Banki nie chcą depozytów

Foto: Bloomberg

W praktyce oznacza to, że ich oprocentowanie będzie ujemne.

- Nigdy się z czymś takim nie spotkałem – powiedział Gerard Cassidy, analityk w RBC Capital Markets, który rynkami finansowymi zajmuje się od 25 lat. Ale przyznał, że inne instytucje finansowe mogą pójść w ślady BNYM. Tego samego zdania jest konsultant bankowy Bert Ely. – Nie mam pewności, czy kiedykolwiek wcześniej doszło w USA do czegoś podobnego – oświadczył.

Decydując się na opłaty od dużych depozytów, BNYM chce powstrzymać ich szybki napływ. Jest on skutkiem poszukiwania przez klientów banku bezpiecznej przystani dla ich kapitału w obliczu wyraźnego hamowania światowej gospodarki. Tradycyjnie, ten strumień kapitału trafiał do funduszy rynku pieniężnego, ale w tygodniu do 2 sierpnia odpłynęło z nich netto 103 mld USD, najwięcej od września 2008 r., gdy zbankrutował bank Lehman Brothers. To efekt przerwanego już impasu w sprawie podniesienia limitu długu publicznego USA, który groził ich niewypłacalnością.

Obecnie w pogoni inwestorów za bezpieczeństwem oprocentowanie wielu instrumentów rynku pieniężnego spadło poniżej zera, więc banki depozytariusze mają problem z zyskownym ulokowaniem nowych dużych depozytów. Jednocześnie ponoszą koszty ich ubezpieczenia w Federalnej Korporacji Ubezpieczeń Depozytów (FDIC).

BNYM zapowiedział, że ujemne oprocentowanie „nadmiernych pozycji gotówkowych" będzie wynosiło 0,13 proc. Obejmie jedynie depozyty powyżej 50 mln USD, ale tylko w przypadku, gdy dany klient przed lipcem średnio miał w banku niższe saldo.

Reklama
Reklama

Inne duże instytucje depozytowe, np. State Street, JPMorgan Chase czy Northern Trust, nie komentują swoich planów dotyczących opłat za depozyty. – Jestem pewien, że wiele instytucji tylko czekało, aż któryś bank jako pierwszy ogłosi takie zmiany – ocenił jednak Anthony Carfang z firmy doradczej Treasury Strategies.

Gdyby inne banki poszły w ślady BNYM, część depozytariuszy mogłaby powierzyć część gotówki funduszom rynku pieniężnego, które w efekcie miałyby problem z kupieniem odpowiadających ich strategii instrumentów bez zaniżania ich rentowności poniżej zera.

Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Kreml wciąż ma środki do trwonienia na wojnie
Gospodarka światowa
Brytyjski PKB wzrósł o 1,3 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Sezon wyników firm jak na razie dobry, ale inwestorzy są dalecy od euforii
Gospodarka światowa
Amerykański rynek pracy pozytywnie zaskoczył
Gospodarka światowa
Rekord w Tokio po zwycięstwie wyborczym Takaichi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama