Długo oczekiwana podwyżka stóp procentowych w USA została odłożona przez Fed w bliżej nieokreśloną przyszłość. Rynek spodziewa się, że dojdzie do niej dopiero na wiosnę 2016 r., jeśli nie później. A wydawało się, że amerykańska Rezerwa Federalna zacznie podwyższać stopy już we wrześniu. Wszak wszystko wskazywało na to, że gospodarka USA przechodzi solidne ożywienie, które przynosi duży wzrost zatrudnienia. Obraz ten niespodziewanie jednak zepsuły dane z rynku pracy. Okazało się, że we wrześniu przybyło zaledwie 142 tys. etatów (bez uwzględnienia rolnictwa), podczas gdy średnia prognoz analityków mówiła o wzroście o 201 tys. I tak już rozczarowujące dane za sierpień zrewidowano w dół – ze 175 tys. etatów do 135 tys. etatów. Co prawda stopa bezrobocia pozostała na poziomie 5,1 proc., czyli podobnym do tego z przełomu lat 2007 i 2008, ale akurat ta statystyka może być myląca. Stopa uczestnictwa w rynku pracy USA spadła bowiem do 62,4 proc., czyli najniższego poziomu od połowy lat 70. Choć oficjalne bezrobocie jest dosyć niskie, to niepokojąco wielu Amerykanów pozostaje poza rynkiem pracy i przez to społeczeństwo nie odczuwa ożywienia gospodarczego tak mocno, jak sugerowałyby to rządowe statystyki.