– Jestem bardzo niezadowolony z polityki Fedu, gdyż Obama miał zerowe stopy procentowe. Za każdym razem, gdy robimy coś wielkiego, on podwyższa stopy – stwierdził prezydent USA Donald Trump w niedawnej rozmowie z dziennikiem „The Wall Street Journal". Wcześniej mówił, że Fed „oszalał" z podwyżkami stóp, i zwierzał się znajomym, że jest rozczarowany polityką Jerome'a Powella, obecnego prezesa Rezerwy Federalnej. W mediach zaczęły się więc spekulacje, czy Trump może odwołać Powella i do jak wielkiego kryzysu konstytucyjnego taka decyzja może doprowadzić. Wielu „ekspertów" zaczęło twierdzić, że taka krytyka działań Fedu jest czymś bezprecedensowym, a próby wpływania przez prezydenta na szefa tej instytucji postawiłyby USA w jednym rzędzie z „republikami bananowymi". „Ekspertom" oczywiście umknęło to, że w historii Stanów Zjednoczonych dochodziło już do konfliktów pomiędzy prezydentami a bankami centralnymi oraz że niektórzy prezydenci próbowali wpływać na politykę pieniężną Fedu.