Jak podał w czwartek GUS, produkcja budowlano-montażowa w maju zmalała realnie (tzn. w cenach stałych) o 0,7 proc. rok do roku po zwyżce o 1,2 proc. w kwietniu. To wynik wyraźnie poniżej przeciętnych szacunków ekonomistów, które wskazywały na wzrost produkcji budowlanej w maju o 1,5 proc. rok do roku (według ankiety „Parkietu”).
Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych, produkcja budowlana w maju była realnie na podobnym poziomie co przed rokiem, ale w stosunku do kwietnia obniżyła się o 1,1 proc., po minimalnej zwyżce miesiąc wcześniej.
Optymistycznym akcentem w czwartkowych danych jest dobra wciąż kondycja budownictwa infrastrukturalnego. Produkcja w kategorii „budowa obiektów inżynierii lądowej i wodnej” wzrosła w maju o 9,1 proc. rok do roku po zwyżce o 4,8 proc. w kwietniu. Ekonomiści wiążą to na ogół z realizacją inwestycji infrastrukturalnych. - Sytuację w budownictwie infrastrukturalnym kształtuje domykanie projektów finansowanych jeszcze ze „starego” budżetu UE. To najprawdopodobniej ta kategoria pozostanie głównym motorem napędowym budownictwa w tym roku – ocenia Piotr Popławski, ekonomista z ING BSK.
Wyraźnie wyhamował wzrost aktywności w zakresie robot budowlanych specjalistycznych, które obejmują m.in. przygotowanie gruntów pod budowę: wyniósł 0,9 proc. rok do roku po 7 proc. w kwietniu.
Czytaj więcej
Mimo poprawiającej się sprzedaży firmy ostrożnie uruchamiają nowe inwestycje mieszkaniowe.
Głównym źródłem spadku dynamiki produkcji ogółem jest jednak sytuacja w budownictwie mieszkaniowym. Produkcja sprzedana budynków zmalała w maju o 12,2 proc rok do roku po zniżce o 6,4 proc. w kwietniu. To najsłabszy wynik od marca 2021 r., do czego przyczyniła się m.in. wysoka baza odniesienia sprzed roku.
Nie zmienia to szerszego obrazu sektora budowlanego: sprzedaż budynków maleje już od siedmiu miesięcy, a ochłodzenie w tym segmencie widoczne jest już od roku. To efekt spadku dostępności kredytów mieszkaniowych w związku ze wzrostem stóp procentowych i zacieśnieniem kryteriów udzielania kredytów w bankach. - Popyt na mieszkania pozostaje ograniczony, m.in. ze względu na wysoki poziom stóp procentowych w Polsce. Zapowiedziany przez rząd program tanich kredytów mieszkaniowych na pierwsze mieszkanie istotnie tej tendencji nie odwróci. Jest powiązany z szeregiem warunków, wykluczających dużą część potencjalnych zainteresowanych. Liczba mieszkań w budowie od połowy 2022 r. wyraźnie spada, ale nadal historycznie jest na relatywnie wysokim poziomie. Według naszych szacunków mieszkania już dostępne w ofercie mogą pokryć popyt nawet na rok naprzód – ocenia Piotr Popławski.