Rząd Donalda Tuska uzyskał wotum zaufania, marszałek Szymon Hołownia nic nie mówił o podatku bankowym, a Elon Musk przepraszał Donalda Trumpa za swoje posty. Mało tego – dane inflacyjne z USA wypadły niżej od prognoz, co wspiera scenariusz cięcia stóp przez Fed. Wydawałoby się, że to wymarzone warunki do tego, by na GPW znów zapanowała zieleń. Niestety tak się nie stało. Górę wzięły dwa inne, zagraniczne powody. Pierwszy – prezydent USA zagroził krajom, które rzekomo ociągają się z negocjacjami, że zaproponuje im nowe stawki celne i będzie to propozycja zero-jedynkowa. Drugi – Izrael zaatakował Iran, bombardując liczne cele nuklearne i wojskowe. O ile do słów Donalda Trumpa rynki z tygodnia na tydzień przywiązują coraz mniejszą wagę, to eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie wyraźnie wstrząsnęła rynkami. Cena baryłki WTI drożała w piątek o ponad 8 proc., do poziomów niewidzianych od połowy stycznia. Wzrost awersji do ryzyka znalazł też odbicie w cenach złota – uncja wróciła nad 3400 USD. Polskiej giełdzie daleko do miana bezpiecznej przystani, więc i ona odczuła odpływ kapitału.
W piątkowym minimum WIG20 spadał nawet do 2693 pkt. Po raz czwarty na przestrzeni niecałego miesiąca notowania naruszyły średnią z 50 sesji. Na wykresie, od maja, rysuje się korekta boczna w formie konsolidacji. Jej górna granica to szczyt hossy, czyli 2897 pkt, a dolna to okolica 2650 pkt. W razie wybicia dołem rozpiętość wahań sugeruje potencjał spadku nawet do 2400 pkt. W takim scenariuszu po raz drugi w tym kwartale zobaczyliśmy test średniej z 200 sesji, czyli umownej granicy hossy. WIG20 jest zatem w dość wrażliwym położeniu, a jego zachowanie w strefie 2730 pkt (średnia z 50 sesji) i 2650 pkt (dolna granica) może być kluczowe dla układu sił w kolejnych miesiącach.
Indeks dużych spółek, z uwagi na silny udział kapitału zagranicznego, jest bardziej wrażliwy na globalne zawirowania natury ekonomicznej i geopolitycznej. W tym kontekście nie dziwi fakt, że druga i trzecia linia naszego rynku wciąż są w lepszej sytuacji technicznej. Indeksy mWIG40 i sWIG80 pozostają w fazie klasycznej korekty spadkowej. Ten pierwszy testował w piątek średnią z 50 sesji, a drugi wciąż trzymał się powyżej jej linii. MWIG40 spadł od szczytu hossy o 6,9 proc., a sWIG80 o 3,9 proc. Skala strat jest więc wciąż relatywnie niewielka. Oscylator MACD dla obu indeksów jest już na poziomie kwietniowego dołka, utworzonego po rozpoczęciu wojny celnej przez Donalda Trumpa. Patrząc zatem krótkoterminowo, segment misiów jest już mocno wyprzedany, co – zakładając kontynuację głównego trendu – wspiera scenariusz odbicia i wyjścia z korekty. Wpisuje się w niego też układ na wykresie szerokiego WIG, który jest wypadkową zmian wspomnianych trzech indeksów. Jego notowania po raz czwarty na przestrzeni miesiąca zeszły do wąskiej strefy wsparcia między okrągłym poziomem 100 000 pkt i średnią z 50 sesji. Po raz pierwszy jednak dzieje się to przy MACD zbliżającym się do poziomu 0. Mamy zatem dominujący trend wzrostowy i korektę, która sprowadziła notowania do ważnej bariery technicznej, sygnalizując krótkoterminowe wyprzedanie. Technicznie to dobre warunki do odbicia. Oby się sprawdziły i zapowiadały przy okazji deeskalację na Bliskim Wschodzie oraz milczenie decydentów.
Zajrzyj na kanał autora: youtube.com/@finsite