Tak jak jeszcze parę kwartałów temu Nvidia, dziś spółki półprzewodnikowe i producenci pamięci stali się barometrem kondycji rynku, który podtrzymywany jest obecnie już niemal wyłącznie przez perspektywy dla branży AI.

W przeciwieństwie do Nvidii, spółki półprzewodnikowe i producenci pamięci nie dokonują jednak fundamentalnych przemian swojego modelu biznesowego.

Spółki z tego sektora nie sprzedają produktów unikatowych czy przełomowych. Sprzedają towar, który przeżywa okres szoku popytowego, i jest to zjawisko cykliczne. Nic nie wskazuje, by tym razem miało być inaczej. Pozycja tych spółek jest obecnie bardzo silna, ale przejściowa; liderzy sektora technologii oraz AI już dziś podejmują próby dywersyfikacji, a nawet „wertykalnej integracji” u siebie.

Obecnie rynek znajduje się w stanie dużego napięcia, a balans utrzymują dwa pozornie sprzeczne zjawiska. Presję na wycenę wywierają ogromne inwestycje, które pochłaniają wolne przepływy pieniężne i wpędzają spółki w długi; z drugiej strony te same inwestycje (CAPEX) są sygnałem pewności ze strony spółek co do swoich decyzji i tak długo, jak zamówienia półprzewodników i pamięci pozostają rekordowe, tak długo teza inwestycyjna pozostaje względnie bezpieczna.

Osłabienie sentymentu wobec sektora technologii w ostatnich tygodniach jest prawdopodobnie pokłosiem spadków wydatków na tokeny - co paradoksalnie wzmacnia tylko scenariusz wzrostowy na fali AI, jednak może zmieniać jego charakter. Aby „rewolucja” AI mogła trwać, koszty tokenów muszą spadać, a spółki muszą zużywać ich coraz więcej, by kierować wartość w górę dzięki coraz bardziej złożonym rozwiązaniom na bazie agentów AI.

Na rynku, który żyje z dnia na dzień, jest to problem, bo dostosowanie procesów oraz budżetów do zmieniających się w czasie rzeczywistym technologii jest nie tylko trudne, ale też czasochłonne. W kontekście Microna, jeśli spółka pokaże „satysfakcjonujące” wyniki na fali inwestycji, które według wszystkich dostępnych informacji wciąż są niezachwiane po stronie popytowej, to rynek może to potraktować jako potwierdzenie zasadności wydatków - samym faktem ich istnienia. Bez względu na to, czy ma to sens, może to sprowokować mniej lub bardziej gwałtowną korektę w górę.

Jeśli jednak spółce uda się zawieść inwestorów, to można oczekiwać załamania sentymentu oraz pogłębienia korekty - jednak wciąż nie należy traktować jej jako przejścia w trwały trend spadkowy.

Kamil Szczepański

Analityk Rynków Finansowych

XTB