Po niemrawym początku tygodnia na amerykańskim rynku akcji i aż 16,4-proc. przecenie SpaceX, wtorek przyniósł ostre spadki na rynkach najpierw w Azji, a następnie w Europie, czemu towarzyszyły wyraźne zniżki kontraktów na amerykańskie indeksy. Znów w siłę rósł dolar, natomiast obligacje w tych warunkach czuły się lepiej.
Półprzewodniki razem przewodzą spadkom
Połowa roku przynosi wyraźny wzrost nerwowości na globalnych rynkach akcji, co odbija się zwłaszcza na sektorze półprzewodników, który w ostatnich miesiącach dał zarobić nadspodziewanie dużo. Przypomnijmy – w ciągu ostatnich 14 miesięcy indeks wspomnianej grupy firm zyskał około 234 proc. i około 104 proc. w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Teraz jednak sporo wskazuje na to, że firmy te czeka korekta. Realizacja zysków z półprzewodników rozpoczęła się w Azji, od najbardziej rozgrzanego w tym roku rynku, tj. Korei. Seulski KOSPI zamknął wtorkową sesję z blisko 9-proc. przeceną, która nastąpiła w dużej mierze przez 12-proc. spadki Samsunga.
Fatalne nastroje objęły też pozostałe wschodnie rynki. Japoński Nikkei 225 stracił 3,55 proc., aczkolwiek zachowuje aż 39-proc. umocnienie od początku roku. Liderem pozostaje oczywiście wspomniany KOSPI, gdzie wtorkowe spadki ledwie nadszarpnęły stopę zwrotu, która po blisko sześciu miesiącach tego roku sięga 97 proc. Ale tracą także i te rynki azjatyckie, które w tym roku prezentują się dotychczas blado, jak np. Chiny. Hongkoński Hang Seng we wtorek stracił 1,8 proc., a to daje niemal 9-proc. zniżkę pod koniec I półrocza.
W Europie, poza Rosją, ze świecą szukać rynku, który by w tym roku zawodził, a około połowa głównych indeksów jest ponad 10 proc. nad kreską. Wtorek jednak w kilku przypadkach zabrał znaczącą część tegorocznych wyników, np. z Polski. WIG20 z 1,5-proc. zniżką redukował tegoroczny zysk do 13,1 proc. Warto jednak pamiętać o charakterze indeksu, który "zapomina" o dywidendach. Jeśli uwzględnimy wypłaty dla akcjonariuszy dużych spółek, które już powędrowały na ich konta, wynik z inwestycji w indeks dużych firm sięga ponad 16 proc. Podobnie prezentuje się zresztą WIG, tj. indeks szerokiego rynku, który mimo 1,3-proc. spadku trzymał się 16,2 proc. na plusie licząc od początku roku. Główne europejskie rynki o takich wynikach mogą tylko pomarzyć – ich wyniki są zbliżone do inwestycji w obligacje, ale i to nie uchroniło giełd w Paryżu, Berlinie czy Londynie przed ciosem niedźwiedzia. Wszystko wskazywało także na ciężką sesję w USA – po południu kontrakty na amerykański Nasdaq zniżkowały o blisko 3 proc. Spadki kontraktów na S&P 500 były o połowę niższe, co jasno pokazuje słabość przedsiębiorstw technologicznych.
Dolar najwyżej od miesięcy
Możliwe, że inwestorzy coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego, że polityka monetarna w USA może mieć kurs jastrzębi, co tłumaczy ostatnią siłę dolara. Również we wtorek notowania amerykańskiej waluty zwyżkowały. Kurs EUR/USD osuwał się już poniżej 1,14, schodząc do poziomów najniższych od roku. Silny dolar w dwójnasób odbija się na walutach europejskich rynków wschodzących, w tym złotym. Notowania pary USD/PLN wzbijały się we wtorek do 3,76 zł, będąc także najwyżej od roku. W przypadku EUR/PLN mówimy o powrocie w rejon szczytów z przełomu marca i kwietnia.
Silny dolar i perspektywa zaostrzenia polityki monetarnej w USA spychają złoto w okolice 4100 USD za uncję, czyli o 4,7 proc. poniżej zamknięcia 2025 r.
Coraz lepiej czują się za to polskie papiery skarbowe, czemu sprzyjają gołębie sygnały z Rady Polityki Pieniężnej. We wtorek rentowności papierów dziesięcioletnich osuwały się poniżej 5,4 proc., a to oznacza, że były już niemal 0,7 pkt proc. pod szczytem z połowy maja. Wskaźnik dochodowości jest co prawda nadal ponad zamknięciem z grudnia, ale indeks polskich obligacji notuje już 1,5-proc. umocnienie zbliżając się do końca I półrocza. Tego samego nie można jednak powiedzieć o obligacjach amerykańskich, które w tym samym czasie zmniejszyły rentowności ledwie o około 0,2 pkt proc.