Okolice 3,76 na wykresie USD/PLN ostatnio obserwowaliśmy w maju 2025 r., podczas kiedy EUR/PLN oscylował wokół 4,29 na fali marcowej paniki po doniesieniach o wymianie ognia w Iranie. Tymczasem teraz strony konfliktu prowadzą negocjacje pokojowe, a ropa jest o zaledwie 10 proc. droższa względem poziomu z 26 lutego. Skąd zatem ta nerwowość u inwestorów i jak długo może jeszcze potrwać?

Kluczem jest postrzeganie przez rynek kwestii podwyżek stóp procentowych przez Fed jesienią. Wycena wrześniowego ruchu to mocno ponad 80 proc., a rynek widzi nawet drugi ruch w grudniu z prawdopodobieństwem 50 proc. Zgoda, przekaz z Fedu w minioną środę był „jastrzębi”, ale to było wymuszone faktami – silnym rynkiem pracy i podbiciem inflacji za sprawą kryzysu na rynku ropy. Ten zdaje się wygasać, chociaż trudno ocenić, czy relacje USA z Iranem rzeczywiście będą zmierzać w stronę realnego pokoju. Ale inflacja w USA to nie tylko ropa, ale też siła tamtejszej gospodarki, co potwierdziły m.in. wtorkowe szacunki indeksów PMI za czerwiec. I tu leży odpowiedź, dlaczego obóz „jastrzębi” w Fedzie może jeszcze długo mieć silną pozycję.

We wtorek po południu EUR/USD naruszył ważne wsparcia przy 1,1410 i 1,1390, co może otwierać drogę w stronę szczytu sprzed dwóch lat przy 1,1275. Kolejne ważne dane to czwartkowa inflacja PCE Core, ale ta może być już zdyskontowana. Dla złotego oznaczać to może próby dalszego osłabienia w stronę ponad 4,30 zł za euro i blisko 3,80 zł za dolara.