Po schłodzeniu nastrojów z końcówki ubiegłego tygodnia, polski rynek znów przechodzi do ofensywy. Pierwsza część poniedziałkowej sesji na warszawskim parkiecie stoi pod znakiem wzrostów. WIG20 po dwóch godzinach handlu zyskiwał około 0,7 proc. Znów więc można odważniej patrzeć w stronę nie tylko rekordu hossy, ale też i historycznego szczytu z 2007 r. Przypomnimy, że ten wynosi 3940 pkt. Rano brakowało do niego mniej niż 100 pkt. Nasz flagowy indeks też zachowywałby się lepiej, gdyby nie mocna przecena akcji Żabki. Te dzisiaj tracą ponad 10 proc., gdyż okazało się, że z potencjalnego wejścia do akcjonariatu grupy Seven & i Holdings nic na razie nie wyjdzie. Warto też zwrócić uwagę, że dzisiaj mocno prezentują się średnie spółki naszego parkietu. mWIG40 zyskiwał po dwóch godzinach około 1,1 proc. i ma ochotę wrócić powyżej poziomu 10000 pkt.

Warszawa dzisiaj we wzrostach nie jest osamotniona. Można nawet powiedzieć, że dzisiaj odstajemy nieco od otoczenia. Niemiecki DAX rośnie dzisiaj około 1,5 proc. Wyraźnie ponad 1 proc. zyskuje także hiszpański Ibex35. Polska jest na razie gdzieś w środku europejskiej stawki.

Stosunkowo niewielkie zmiany indeksów widzieliśmy na parkietach azjatyckich. Patrząc na to, jak ostatnio potrafią tam wyglądać sesje, pewnie nawet można mówić o rynkowej nudzie. Kospi zyskał 0,8 proc. Nikkei225 urósł 0,5 proc. Hang Seng zwyżkował o niemal 1 proc.

Czytaj więcej

Rosnące indeksy i geopolityczne napięcie

Giełdy zapinają pasy. Arcyciekawy tydzień

Poniedziałkowa sesja może okazać się jedynie przygrywką do emocji, jakie czekają nas w tym tygodniu. Elementami, które mogą wpłynąć na rynki, można byłoby obdzielić co najmniej kilka tygodni. - Ten tydzień zapowiada się jako kluczowy, z trzema tematami w centrum uwagi – wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, decyzjami banków centralnych oraz publikacją danych o PKB i inflacji. Najważniejszym wydarzeniem będzie posiedzenie Fed – na razie stopy pozostaną bez zmian, a dla reakcji rynkowej kluczowe będzie to, czy w obliczu ponownego wzrostu cen paliw nastroje w FOMC staną się jeszcze bardziej jastrzębie. Zmian stóp nie przyniosą też posiedzenia BoE i BoJ – wskazują ekonomiści PKO BP. Jeśli dodać do tego jeszcze sezon wynikowy w Stanach Zjednoczonych i ruszający sezon wynikowy w Polsce, można zapinać pasy i czekać na rynkowe atrakcje.