Z tego artykułu dowiesz się:
- Co w rzeczywistości oznacza trzeci z rzędu wzrost kluczowego wskaźnika Ifo dla niemieckiej gospodarki.
- Jakie zagrożenia, od cen energii po poziom wód w rzekach, hamują ożywienie gospodarcze.
- Dlaczego sama odporność gospodarki nie wystarczy i jakich reform potrzebuje ona do trwałego wzrostu.
Na pierwszy rzut oka wzrost indeksu Ifo to obiecująca wiadomość dla niemieckiej gospodarki. – Jednak w tych niezwykle zmiennych czasach geopolitycznych nawet wskaźniki wyprzedzające stały się bardziej wskaźnikami retrospektywnymi niż przyszłościowymi – komentuje Carsten Brzeski, globalny szef ds. makroekonomii w ING Research.
Zazwyczaj trzy kolejne wzrosty indeksu Ifo byłyby powodem do świętowania rosnącego optymizmu niemieckich przedsiębiorstw i wzrostu nadziei na ożywienie gospodarcze w drugiej połowie roku. Jednak w tym niezwykle niestabilnym otoczeniu geopolitycznym nawet wskaźniki wyprzedzające stały się dość nieaktualne. Poniedziałkowy odczyt indeksu Ifo, zdaniem Brzeskiego, prawdopodobnie bardziej odzwierciedla początkową ulgę po podpisaniu porozumienia między USA a Iranem niż niedawny wzrost cen energii.
Odporność nie oznacza automatycznie ożywienia gospodarczego
Nie tylko nastroje biznesowe, ale także cała gospodarka Niemiec i Europy przeżywała w ostatnich miesiącach swoisty rollercoaster emocji.
Przyczyną były oczywiście napięcia geopolityczne i niestabilna sytuacja na rynkach energii. Zaledwie kilka tygodni temu optymizm narastał po ogłoszeniu porozumienia między USA a Iranem, które przyczyniło się do spadku cen ropy naftowej i podsyciło nadzieje na długo oczekiwane ożywienie gospodarcze.
Zamiast jednak powrotu optymizmu, globalna gospodarka zmaga się obecnie ze skutkami powrotu niebezpiecznie wysokich cen energii, pomimo pewnej ulgi na rynkach ropy naftowej.
– Krótkoterminowe perspektywy niemieckiej gospodarki są w dużym stopniu uzależnione od cen energii i wojny na Bliskim Wschodzie. Nawet jeśli niemiecka gospodarka okazała się bardziej odporna niż niektórzy się obawiali, rozszerzenie konfliktu na inne szlaki handlowe stanowiłoby nowe zagrożenie dla ożywienia gospodarczego. Ponadto, ciepłe i suche lato spowodowało, że poziom wody w głównych szlakach transportowych spadł do rekordowo niskiego poziomu, co może mieć wpływ na łańcuchy dostaw w przemyśle i działalność w sektorze budowlanym – zauważa Brzeski.
Niemiecka gospodarka nadal potrzebuje dalszych reform
Choć najnowsze wydarzenia budzą obawy w perspektywie krótkoterminowej, długoterminowa perspektywa niemieckiej gospodarki nadal będzie zależeć od bodźców fiskalnych oraz inwestycji w obronność i infrastrukturę, a także od możliwości przełożenia niedawnych planów reform na realne i namacalne działania. Jak zauważa ekonomista ING, w tej delikatnej mieszance krótkoterminowych ryzyk i długoterminowego optymizmu, nie zapominajmy, że aby fundamentalnie przywrócić niemiecką gospodarkę na ścieżkę zrównoważonego wzrostu, nadal potrzebuje ona dalszych reform, które poprawią jej konkurencyjność międzynarodową, jasnego planu na rzecz przystępnej cenowo energii oraz bardziej bezpośrednich zachęt, np. obniżek podatków, w celu pobudzenia popytu krajowego, tj. zarówno inwestycji korporacyjnych, jak i konsumpcji prywatnej. Elementów tych wciąż brakuje w niedawno ogłoszonym pakiecie reform.
– Nawet jeśli trzeci z rzędu wzrost indeksu Ifo nie jest jeszcze powodem do przygotowań do kolejnego wzrostu gospodarczego w Niemczech, to przynajmniej świadczy o pewnej odporności gospodarki. Nie zapominajmy jednak, że bezwzględny poziom indeksu Ifo jest nadal niższy od pięcioletniej średniej, co pokazuje, jak powolna i uciążliwa jest droga do wyjścia ze stagnacji – podsumowuje Carsten Brzeski.