Start piątkowej sesji na GPW przyniósł uderzenie podaży. Oczywiście tematem przewodnim pozostaje wojna na Bliskim Wschodzie, która cały czas straszy inwestorów. Do tego stopnia, że WIG20 o poranku spadał o około 1 proc. Po godzinie handlu byki zaczęły się odgryzać. Straty zostały zminimalizowane do 0,4 proc. i nie można wykluczyć, że uda nam się wyjść na plus. Szczególnie, że nad kreskę zaczęły wychodzić banki, które jak wiadomo mają duży wpływ na notowania WIG20.. Sytuacja cały czas jest jednak bardzo dynamiczna. Niemrawe nastroje o poranku widać było także na innych europejskich giełdach, chociaż tam, podobnie jak w Warszawie byki nie zamierzają poddawać się bez walki.
To, że Europa przywita dzień spadkami było bardzo prawdopodobne po tym, co zobaczyliśmy wczoraj na Wall Street. Indeks S&P 500 stracił 1,5 proc., a Nasdaq spadł o blisko 1,8 proc. Cały czas uwaga inwestorów koncentruje się też na zachowaniu ropy naftowej. Wczoraj znów widzieliśmy wyraźny wzrost cen. Piątkowy poranek był spokojniejszy, ale odmiana WTI nadal jest wyceniana w okolicach 95 USD za baryłkę. – Goldman Sachs podniósł prognozy cen ropy, zakładając, że zakłócenia w przepływie surowca przez Cieśninę Ormuz potrwają około 21 dni, czyli ponad dwukrotnie dłużej niż w poprzednich szacunkach. Według banku obecny spadek eksportu z Zatoki Perskiej, szacowany na około 16 mln baryłek dziennie, stanowi największy szok podażowy w historii rynku ropy. Ze względu na niepewność co do czasu trwania tego zaburzenia analitycy oceniają, że w marcu ceny ropy mogą pozostawać pod presją wzrostową, dopóki rynek nie nabierze przekonania, że zakłócenia nie będą długotrwałe. Goldman wskazuje, że w krótkim terminie rynek może utrzymywać znaczną premię za ryzyko, aby ograniczyć popyt i zapobiec gwałtownemu spadkowi globalnych zapasów – wskazuje Michał Poleszczuk z DI Xelion. Czerwony kolor dominował na rynkach azjatyckich. Kospi stracił 1,7 proc. Ponad 1 proc. stracił Nikkei225, a blisko 1 proc. obniżył się Hang Seng.
Czytaj więcej
Złoty w piątkowy poranek wyraźnie tracił na wartości w stosunku do dolara. Drożał także frank szw...
Inflacja w Polsce i dane makro z USA
Dzisiaj mamy już za sobą odczyty dotyczące inflacji w Polsce. W lutym inflacja CPI wyniosła w Polsce 2,1 proc.. – Odczyt obarczony był znaczną dozą niepewności, m.in. ze względu na coroczne dostosowanie koszyka inflacyjnego GUS. Jednocześnie dane za styczeń minimalnie skorygowano z 2,2 do 2,1 proc. r/r. Skala rewizji okazała się tym samym wyraźnie skromniejsza niż w minionych trzech latach, gdy przeciętnie wynosiła -0,4 pkt proc. Najpierw mroźna zima, a teraz geopolityczny kocioł na Bliskim Wschodzie odcinają tlen procesom dezinflacyjnym. Żywność podrożała w styczniu o 1,4 proc. m/m, a w lutym o kolejne 0,3 proc. m/m. Ceny nośników energii podniosły się w pierwszych dwóch miesiącach roku o odpowiednio 1,6 i 0,7 proc. m/m – wskazuje Bartosz Sawicki z firmy Exante.
Przed nami jeszcze dane makro ze Stanów Zjednoczonych: dochody i wydatki gospodarstw domowych, popyt na pracę oraz deflator PCE za styczeń. Opublikowany zostanie również indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan. Oczywiście nadal także inwestorzy bacznie będą śledzić doniesienia wojenne.